
„Drzewo Adama” – Monika Orlińska – recenzja
Są w Polsce miejsca, w których czas płynie inaczej, a ziemia wydaje się pamiętać każdy krok, każdą krzywdę i każde niewypowiedziane słowo. Podlasie od lat hipnotyzuje pisarzy swoją nieskażoną przyrodą, wielokulturowym dziedzictwem oraz mrocznymi, powojennymi tajemnicami skrytymi wśród gęstych lasów. Czy można jednak całkowicie uciec od miejsca, z którego się wyrasta, jeśli jego korzenie tkwią w nas głębiej, niż sami chcielibyśmy przyznać? Monika Orlińska w swojej powieści „Drzewo Adama” zabiera nas w nostalgiczną, ale zarazem niezwykle trudną podróż do podlaskiej wsi Połapy. To otwierający tom wielopokoleniowej sagi, w którym intymne wspomnienia przeplatają się z bolesną historią XX wieku, tworząc duszny i niezwykle plastyczny klimat.
Głównym bohaterem oraz narratorem powieści jest Adam – młody naukowiec, człowiek racjonalny, przyzwyczajony do twardych faktów i logicznego myślenia. Po latach rozłąki z rodzinnymi stronami zmuszony jest powrócić do Połap na pogrzeb swojego dziadka Anzelma. Z pozoru zwyczajna wizyta związana z uregulowaniem spraw spadkowych szybko przekształca się w trudne zmierzenie się z duchami dzieciństwa. Pamięć Adama wciąż nawiedza osobliwe, niemal nierealne wspomnienie z młodzieńczych lat – chwila, gdy jako chłopiec spotkał w lesie ranną dziewczynkę i pomógł jej dotrzeć do domu, by później nigdy więcej nie odnaleźć ani owej osady, ani śladu po tamtych wydarzeniach. Czy było to tylko dziecięce omamy, czy też klucz do przerażającej tajemnicy?
Prawdziwy impuls do działania daje Adamowi sam zmarły dziadek. W testamentowym spadku, obok ziemi, Anzelm pozostawia wnukowi list oraz komplet tajemniczych dokumentów. Nie jest to zwykłe dziedzictwo materialne, lecz ciche wezwanie do odkrycia prawdy, którą mieszkańcy Połap próbowali pogrzebać przez dekady. Adam stopniowo uświadamia sobie, że wieś skrywa zmowę milczenia wokół dramatycznych wydarzeń z czasów drugiej wojny światowej oraz okresu powojennego – związanych z ukrywaniem Żydów, bezpowrotnymi zniknięciami sąsiadów i działalnością podziemia. Problem w tym, że wiejska społeczność nie chętnie dzieli się swoimi grzechami, a naukowa dociekliwość bohatera szybko zaczyna budzić opór, stając się dla niego wręcz śmiertelnym zagrożeniem.
Największym atutem książki Moniki Orlińskiej jest bez wątpienia jej niepowtarzalny nastrój. Autorka rezygnuje z rwącej, sensacyjnej akcji na rzecz niespiesznego budowania napięcia i niezwykle bogatych opisów. Styl powieści jest gęsty, przesiąknięty zapachami podlaskich lasów, tradycją i melancholią. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że mamy wrażenie, jakbyśmy zasiadali przy jednym stole z bohaterem i słuchali jego osobistej spowiedzi lub czytali odnaleziony po latach pamiętnik. Ta intymność relacji wywołuje w nas huśtawkę emocjonalną: od urzeczenia pięknem opisywanej przyrody i pewnej nostalgii, po niepokój i zniecierpliwienie powoli dawkowanymi sekretami.
Monika Orlińska w dojrzały sposób podejmuje temat tożsamości oraz skomplikowanych relacji międzyludzkich. Adam to postać wielowymiarowa – z jednej strony logiczny umysł próbuje chłodno analizować przeszłość, z drugiej – plącze się w skomplikowanych więziach emocjonalnych z kobietami oraz zmaga z poczuciem wykorzenienia. Książka wymaga od nas skupienia, dialogów jest tu stosunkowo niedużo, a ciężar gatunkowy opiera się na rozbudowanej warstwie obyczajowej i historycznej. To proza, którą należy dawkować powoli, delektując się każdym obrazem.
„Drzewo Adama” to poruszająca, dojrzała i klimatyczna powieść o tym, że prawda – choćby nie wiem jak głęboko zakopana – zawsze w końcu przebije się na powierzchnię. Monika Orlińska stworzyła powieść, która nie tylko budzi żywe emocje i skłania do refleksji nad własnymi korzeniami, ale również pozostawia z poczuciem niedosytu i zniecierpliwienia w oczekiwaniu na dalsze losy bohaterów. Powieść zachwyci przede wszystkim miłośników wielopokoleniowych sag, tajemnic rodzinnych oraz literatury obyczajowej z mocnym tłem historycznym. Jeśli szukacie lektury, która otuli Was niezwykłym nastrojem, a jednocześnie zmusi do przemyśleń nad ciężarem międzypokoleniowego milczenia, historia Adama i podlaskich Połap z pewnością skradnie Wasze serce.
⇒ Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek z gatunku literatury obyczajowej ⇐
Informacje o książce „Drzewo Adama”:
Tytuł: Drzewo Adama |
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
⇒ Zobacz inne recenzje książek z wydawnictwa Axis Mundi⇐
Książki z cyklu „Las” w kolejności:
- 1. „Drzewo Adama” – Monika Orlińska (tom 1)
Ocena książki "Drzewo Adama":
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Drzewo Adama” Moniki Orlińskiej to klimatyczna, dojrzała i pełna nostalgii powieść obyczajowa z gęstym tłem historycznym. Pierwszy tom sagi urzeka niespiesznie budowaną atmosferą Podlasia, bogatymi opisami oraz poruszającym motywem odkrywania rodzinnych sekretów z czasów wojny i powojnia. Książka porusza i skłania do refleksji nad siłą korzeni oraz ciężarem międzypokoleniowego milczenia. Zdecydowanie warta uwagi.


