Nagroda Conrada fot. Katarzyna Kukiełka , źródło: facebook.com/ConradFestival
Świat Literatury

Marta Hermanowicz triumfuje. Nagroda Conrada za najlepszy debiut dla powieści „Koniec”

17. edycja Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josepha Conrada w Krakowie dobiegła końca, a jej zwieńczeniem była uroczysta gala wręczenia Nagrody Conrada. To prestiżowe wyróżnienie za najlepszy debiut prozatorski powędrowało do Marty Hermanowicz, autorki poruszającej powieści „Koniec”.

Nagroda Conrada, przyznawana od 2015 roku, jest pierwszym polskim wyróżnieniem dedykowanym debiutowi prozatorskiemu, stanowiącym ważny etap w karierze młodych pisarzy. Jedenasta gala wręczenia statuetki odbyła się 26 października, zamykając krakowskie święto literatury. Wydarzenie uświetniły m.in. wykład mistrzowski Marka Bieńczyka oraz koncert Bartosza Zaskórskiego. Szczególnym, wzruszającym akcentem był monodram prof. Jarosława Flisa do rysunków Marcina Wichy, będący symbolicznym pożegnaniem zmarłego w styczniu autora, blisko związanego z Festiwalem. Całość poprowadziła charyzmatyczna Katarzyna Borowiecka z radiowej Trójki.

Krakowskie spotkania z literaturą przyciągnęły plejadę znakomitych gości z Polski i ze świata, takich jak Chloe Dalton, Yan Ge, Małgorzata Halber, Weronika Murek, Łukasz Orbitowski, Emily St. John Mandel, Ishbel Szatrawska, Ziemowit Szczerek czy Colm Tóibín. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się zwłaszcza spotkania z laureatami Nagrody Goncourtów – Kamelem Daoudem i Carole Martinez – oraz z laureatem Nagrody Nobla, Abdulrazakiem Gurnahem.

W tym roku do Nagrody Conrada nominowanych było pięcioro autorów:

Ostatecznie, decyzją kapituły i publiczności, Nagroda Conrada, statuetka oraz nagroda finansowa w wysokości trzydziestu tysięcy złotych, trafiła do Marty Hermanowicz za powieść „Koniec” (Wydawnictwo ArtRage). Elementem nagrody jest również miesięczny pobyt rezydencjalny w Krakowie oraz kampania promocyjna na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Powieść „Koniec” to głęboka, poruszająca historia, która koncentruje się na pamięci i dziedziczeniu traum. Fabuła splata losy dwóch kobiet: Lotki, deportowanej w czasie wojny na Sybir, oraz jej wnuczki Malwiny, dorastającej dekady później. Malwina zaczyna śnić koszmary babki, a jej opowieść cechuje się pełnym inwencji, ekspresyjnym językiem, który doceniła już nominacja do Paszportów „Polityki”.

Marta Hermanowicz, laureatka Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania i uczestniczka programu CELA, związana jest zawodowo z reklamą, a jej teksty ukazywały się m.in. w „Twórczości” i „Piśmie”.

Nagroda Conrada jest fundowana przez Miasto Kraków, a partnerami przedsięwzięcia są Fundacja Tygodnika Powszechnego i Krakowskie Biuro Festiwalowe, operator programu Kraków Miasto Literatury UNESCO.

 

źródło: conradfestival.pl

 

Więcej o książkach:

 

 

„Koniec” – Marta Hermanowicz

"Koniec" - Marta Hermanowicz - okładkaWydawnictwo: ArtRage

Opis: Jeden z najbardziej wyczekiwanych debiutów roku.

Metafizyczna, bluźniercza powieść o tragedii wojny, która nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów pokojowych, ale zostaje w jej ofiarach i przenosi się na kolejne pokolenia.

Malwina, dziewczynka obdarzona niezwykłą wrażliwością, śni sny-wspomnienia wojenne swojej babki, co sprawia, że równolegle funkcjonuje w dwóch rzeczywistościach – wojennej (przede wszystkim tej z Kresów i Syberii) i Polski lat 90. Rzeczywistości wzajemnie się przenikają, nakładają się na siebie. Malwina, łapaczka snów swojej ocalałej z wojennej zawieruchy babki, staje się swoistym dybukiem oddającym głos umarłym; dla niej wojna nadal trwa zarówno na froncie nocnym, jak i dziennym. Mocna, poruszająca, świetnie skonstruowana proza.

 

 

„Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców” – Jul Łyskawa

„Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców” – Jul Łyskawa - okładkaWydawnictwo: Czarne

Opis: Literacki pocisk, językowa bomba, powieść totalna.

„Welcome to Copperfield!” Wjeżdżacie do miasta wirtuozów stolarki, mistrzyń ciasta z wiśniami i zachwycających daglezji.

W pozornie sennym miasteczku stojącym hartem ducha i siłą drwalskich mięśni powstaje Jeffrey Waters. Z prowincjonalnych lasów trafia na pierwsze strony gazet i do kartotek FBI. Jego istnienie i nagła popularność budzą gorące emocje w amerykańskim społeczeństwie, a do matecznika Watersa zjeżdżają dziennikarze z całego kraju, ciekawscy fani i uduchowieni wyznawcy drzew. Szukają jego korzeni, za wszelką cenę starając się dociec, kim tak naprawdę jest on i jego stwórca oraz co to znaczy dla przyszłości świata. Ale to przecież Ameryka, sny się tu spełniają, a niewiarygodne historie stają się rzeczywistością.

Szalony i odważny debiut Jula Łyskawy jest groteskową sagą o przedziwnych mieszkańcach pewnej mieściny – rodzinach drwali i stolarzy, ukrywającym się przed światem rzeźbiarzu czy tajemniczym irlandzkim księdzu, któremu Matka Boska objawiła się pod postacią foki. To polifoniczna, pełna literackiej werwy powieść i przewrotna próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy świadome istnienie jest darem, czy brzemieniem?

 

 

„Trochę z zimna, trochę z radości” – Kinga Sabak

"Trochę z zimna, trochę z radości" - Kinga Sabak - okładkaWydawnictwo: W.A.B

Opis: Gołębie zabite przez matkę w parniku, granie w gałę na betonie, zbieranie kurek na sprzedaż i ciągłe poczucie bycia nie u siebie.

Opowiadania Kingi Sabak łączy postać osoby bohaterskiej. Achronologicznie przedstawione etapy jej samoidentyfikacji są jak klocki. Można z nich zbudować tożsamość człowieka, który od dzieciństwa musiał zadawać sobie pytanie, kim jest i odpowiadać na nie: nie wiem, ale to „nie wiem” boli. Bo do której łazienki w szkole wejść, skoro do damskiej się nie pasuje, a do męskiej nie można? Dlaczego trzeba zakładać rajstopy, kiedy w szafie wiszą spodnie od garnituru? Te proste historie pokazują małe traumy codziennego życia i dorastania w społeczeństwie, które ma jasno określone, czarno-białe zasady.

 

 

 

 

„Hotel ZNP” – Izabela Tadra

"Hotel ZNP" - Izabela Tadra - okładkaWydawnictwo: Filtry

Opis: Hotel ZNP to prawdopodobnie najbrzydszy hotel w Warszawie. Ma jednak pewne zalety: z jego okien rozpościera się widok na Wisłę, a w szufladach nocnych stolików zamiast Biblii można znaleźć kryształowe popielniczki. Ponadto położony jest w połowie drogi między domami głównej bohaterki i mężczyzny, który ją interesuje. To dlatego para wybiera ten przybytek na miejsce schadzki. Belcia, niczym Szeherezada, za wszelką cenę chce przykuć uwagę obiektu pragnień niekończącą się opowieścią o swoim dawnym i obecnym życiu, wierząc, że póki ta będzie trwała, wciąż istnieje szansa na szczęśliwe zakończenie. Czy jednak snucie historii to właściwy oręż w walce o udane życie?
Belcia przegląda się w lustrze swoich słów i tego, jakie robią wrażenie na innych. W jej głowie roi się od wypowiedzi ważnych dla niej postaci – zwłaszcza matki, ale także męża Wilhelma i wszystkich innych mężczyzn, z którymi Belcia była związana. W kakofonii półprawd i komunałów bohaterka rozpaczliwie próbuje usłyszeć samą siebie – czasami popadając w przesadę i emfazę, czasami broniąc się ironią i brawurą.
Hotel ZNP to w gruncie rzeczy bernhardowska z ducha, bezwzględna rozprawa z mieszczańskim społeczeństwem i jego podstawową komórką: tradycyjnie pojmowaną rodziną. Świat ukazywany przez Tadrę to emocjonalna pustynia, na której nie mają prawa przetrwać żadne prawdziwe uczucia i więzi. Każde kolejne pokolenie przejmuje wybrakowanie w spadku po poprzednim i przekazuje następnemu. Powieść dowcipna, a zarazem okrutna i bolesna.

 

 

„Luneta z rybiej głowy” – Patryk Zalaszewski

"Lunetę z rybiej głowy" - Patryk Zalaszewski - okładkaWydawnictwo: Czarne

Opis: Brzuch Bałtyku unosi się ciężko. Wdech, wydech, wdech, wydech. Na dnie żyją olbrzymy, choć tak naprawdę nikt ich nie widział. A w nadmorskiej wsi dziwy: ksiądz, który zgubił czarnowłose dzieci, Basia, która stała się polną myszą, Gienio, który chciał wypłynąć za horyzont, pies, nad którym było tylko niebo. Narrator i bohater w jednej osobie prowadzi nas przez kolejne opowieści niczym kronikarz spisując prowincjonalne losy. Miraże, senne mary, wytwory wyobraźni, a może po prostu codzienność, która kryje w sobie więcej tajemnic, niż może się wydawać.

Debiut Patryka Zalaszewskiego to czarujące i pełne melancholii literackie zaproszenie do nadbałtyckiej wioski. Nad tymi pulsującymi niepokojem historiami nieustająco unosi się pytanie o istotę życia: i to już wszystko?

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *