„Skwer krwawiącego serca” – Elly Griffiths – recenzja
Zjazdy absolwentów z reguły mają w sobie coś z maskarady. Po dwudziestu latach wkracza się do dawnych szkolnych murów z niewidzialnym pancerzem ulepionym z sukcesów, statusu materialnego i starannie wyreżyserowanych opowieści o idealnym życiu rodzinnym. Pod tym grubym makijażem dojrzałości wciąż jednak pulsują dawne kompleksy, niewypowiedziane żale i sekrety, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Elly Griffiths w swojej powieści „Skwer krwawiącego serca” wykorzystuje ten psychologiczny mikrokosmos, zamieniając sentymentalne spotkanie rocznika 1998 w śmiertelną pułapkę. Kiedy w szkolnej łazience Manor Park School zostają znalezione zwłoki Garfielda Rice’a – kontrowersyjnego, wysokiego rangą polityka, a zarazem jednego z dawnych kolegów z klasy – fasada dorosłości pęka z hukiem. Okazuje się, że…

