“Och, Elvis!” – Marika Krajniewska – recenzja
Kiedy myślimy o literaturze obyczajowej, często spodziewamy się historii z życia wziętych, opowiadających o codziennych zmaganiach, miłościach i poszukiwaniu szczęścia. Czasem jednak pojawia się książka, która do tych elementów dodaje szczyptę ekscentryzmu, humoru i nieoczekiwanych zwrotów akcji, udowadniając, że życie potrafi zaskakiwać w najbardziej nieprawdopodobny sposób. „Och, Elvis!” Mariki Krajniewskiej to właśnie taka powieść – pełna ciepła, dowcipu i niecodziennych bohaterów, która zabiera nas w podróż, jakiej z pewnością się nie spodziewaliśmy. To lektura, która potrafi rozbawić, wzruszyć i przypomnieć, że na spełnienie marzeń nigdy nie jest za późno, a prawdziwa przyjaźń nie zna wieku ani granic. Główną bohaterką jest Joanna, kobieta po trzydziestce, pracująca jako dyrektorka domu spokojnej starości…

