"Wygnaniec" - Katarzyna Berenika Miszczuk - Kot, kawa i książki
Fantastyka i Science Fiction,  Recenzje książek

„Wygnaniec” – Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja

Wyobraź sobie, że Twoje monotonne, zmęczone codziennością życie nagle gwałtownie skręca w stronę nieznanego. Zamiast porannej kawy i nudnych obowiązków otrzymujesz bilet w jedną stronę do opowieści, ale nie tej uroczej, usianej cukierkowym blichtrem Disneya. Trafiasz prosto w środek mrocznej, krwawej i niepokojącej baśni braci Grimm, gdzie każde życzenie ma swoją wysoką cenę, a urokliwy książę może okazać się śmiertelnym zagrożeniem. Katarzyna Berenika Miszczuk w swojej najnowszej powieści „Wygnaniec”, otwierającej cykl „Czarna tafla”, rzuca nas prosto w wir takiej właśnie makabrycznej przygody. Autorka, doskonale znana polskim fanom fantastyki z lekkiego pióra i świetnego humoru, tym razem odsłania nieco mroczniejsze, bardziej drapieżne oblicze. Czy warto dać się wciągnąć w tę niebezpieczną grę?

Od nudnej codzienności do nagusa w warzywniaku

Główna bohaterka, Anka, to postać, z którą niezwykle łatwo się utożsamić. Jest pielęgniarką, kobietą twardo stąpającą po ziemi, której życie osobiste praktycznie nie istnieje – brak męża, brak chłopaka, a nawet, o zgrozo, brak przysłowiowego kota. Jej codzienność to praca ponad siły i ciche, skrywane głęboko w sercu marzenie o wielkiej, porywającej przygodzie. Los bywa jednak przewrotny i złośliwy. Zamiast spektakularnych zwrotów akcji, Anka zostaje wysłana na wieś, by zaopiekować się schorowanym dziadkiem i przekonać go do przeprowadzki do domu spokojnej starości o uroczej (i nieco ironicznej) nazwie „Jesienny Listeczek”.

Prawdziwa lawina zdarzeń rusza w momencie, gdy kobieta odnajduje w piwnicy dziwny, tajemniczy bibelot, a chwilę później… potyka się w ogródku warzywnym o nieprzytomnego, kompletnie nagiego mężczyznę. Jakby tego było mało, nieznajomy bezczelnie udaje trupa, a po odzyskaniu przytomności z absolutną powagą oświadcza, że jest księciem z innego świata. Kiedy wokół Anki zaczynają świszczeć prawdziwe kule, a ona sama staje się celem ataku, dziewczyna musi zrewidować swoje poglądy na temat zdrowia psychicznego nieznajomego. Książę – tytułowy Wygnaniec – zmusza ją do pomocy w odzyskaniu skradzionej gwiazdy, która jest kluczem do jego królestwa. Od tej pory zaczyna się walka o przetrwanie, przyprawiona surowymi zasadami magicznego świata.

 

⇒ Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek Katarzyny Bereniki Miszczuk

 

Mroczny urok urban fantasy i dekonstrukcja baśni

Katarzyna Berenika Miszczuk zręcznie żongluje motywami z klasycznych baśni, obdzierając je z infantylizmu, a dodając im realizmu i brutalności. „Wygnaniec” to rasowe urban fantasy, w którym elementy magiczne płynnie przenikają się z polską, wiejską rzeczywistością. Kontrast między zarośniętym grządkami ogródkiem a dumnym, choć poturbowanym przez los księciem generuje zarówno napięcie, jak i doskonały, sarkastyczny humor, z którego autorka słynie.

Dynamika między Anką a tajemniczym przybyszem jest motorem napędowym całej powieści. Anka nie jest typową „damą w opałach”, jej sceptycyzm wobec rewelacji przystojnego „przybysza” dodaje historii wiarygodności. Z kolei postać księcia intryguje od pierwszych stron. Jest on arogancki, niebezpieczny, a jednocześnie fascynujący, idealnie wpisując się w archetyp bohaterów z mrocznych opowieści. Przez długi czas, razem z Anką, zadajemy sobie pytanie: czy to tylko genialny, uciekający przed prawem manipulator z zaburzeniami psychicznymi, czy faktycznie istota z innego wymiaru?

Styl autorki jest niezwykle lekki, co sprawia, że przez książkę dosłownie się płynie. Katarzyna Berenika Miszczuk świetnie dawkuje napięcie – od scen komediowych i obyczajowych, przez kryminalne zagadki, aż po mrożące krew w żyłach momenty rodem z horroru. Świat przedstawiony intryguje i pozostawia ogromny niedosyt, a zasady, którymi rządzi się rzeczywistość Wygnańca, budzą autentyczny niepokój.

 

⇒  Zobacz inne recenzje książek z cyklu „Czarna tafla” 

 

Podsumowanie, udana dekonstrukcja braci Grimm czy literacka igraszka?

„Wygnaniec” to udane, świeże i wciągające otwarcie nowej serii „Czarna tafla”. Katarzyna Berenika Miszczuk udowadnia, że potrafi bawić się konwencją i z wdziękiem przekształcać znane motywy w nowoczesną, pełną napięcia opowieść dla dorosłych czytelników. To idealna lektura dla tych, którzy w fantastyce szukają nie tylko magii, ale też ciętego języka, wyrazistych bohaterów i dreszczyku emocji. Jeśli kiedykolwiek tęskniliście za baśniami, ale tymi w wersji bez cenzury, to pierwszy tom przygód Anki i tajemniczego księcia bez ubrań z pewnością Was nie zawiedzie i sprawi, że z niecierpliwością zaczniecie wypatrywać kolejnego tomu.

 

⇒  Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek z gatunku fantastyka

 

Informacje o książce „Wygnaniec” – Katarzyna Berenika Miszczuk

"Wygnaniec" - Katarzyna Berenika Miszczuk - okładka

Tytuł: Wygnaniec
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: Mięta
Data premiery: 27 maja 2026 r.
Liczba stron: 480 stron
Cykl: Czarna tafla (tom 1)

Gatunek: Fantastyka

 

 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

 

 

⇒  Zobacz inne recenzje książek z wydawnictwa Mięta

 

 

Książki z cyklu „Czarna tafla” w kolejności:

  1. „Wygnaniec” – Katarzyna Berenika Miszczuk – tom 1 cyklu 

 

Ocena książki "Wygnaniec":
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
5

Podsumowanie:

„Wygnaniec” to mroczny miks urban fantasy i krwawej baśni, od którego trudno się oderwać. Katarzyna Berenika Miszczuk dekonstruuje znane motywy, serwując nam wyrazistą bohaterkę, intrygującą tajemnicę i mnóstwo czarnego humoru. Choć to dopiero początek serii i autorka zostawia nas z masą pytań, tempo akcji i chemia między bohaterami całkowicie kupują czytelnika. Jeśli szukacie baśni bez cenzury, która wciąga od pierwszej strony – to jest strzał w dziesiątkę!