“Żniwiarz cienia” - Katarzyna Bonda - Kot, kawa i książki
Kryminał, sensacja, thriller,  Książki

“Żniwiarz cienia” – Katarzyna Bonda – recenzja

Wkroczenie w świat wykreowany przez Katarzynę Bondę w trzecim tomie serii o Lenie Silewicz przypomina wejście do pokoju przesłuchań, w którym nagle gasną wszystkie światła, a jedynym punktem odniesienia staje się ciężki oddech ukrytego w mroku przeciwnika. „Żniwiarz cienia” to powieść, która od pierwszej strony rezygnuje z bezpiecznych schematów na rzecz dusznej, niemal klaustrofobicznej atmosfery policyjnych korytarzy i toksycznych relacji. Autorka rzuca nas w sam środek środowiska, które powinno stać na straży porządku, a okazuje się być pajęczyną wzajemnych powiązań, alkoholowych oparów i brudnych układów. To historia, w której zło nie przychodzi z zewnątrz, ale często siedzi przy tym samym stole, dzieląc z nami kieliszek wódki podczas wieczornej libacji. Katarzyna Bonda z  precyzją buduje napięcie, pokazując, że najbardziej niebezpieczne są te historie, które od początku wydają się mieć tylko jedno, zbyt oczywiste zakończenie.

Fabuła zawiązuje się wokół zaginięcia Karoliny Pałki, partnerki wpływowego i brutalnego komisarza Tytusa Jastrzębskiego. To wydarzenie staje się katalizatorem dla śledztwa, które obnaża patologie wewnątrz Komendy Stołecznej. Lena Silewicz, najmłodsza stażem i wciąż zachowująca resztki idealizmu, zostaje wciągnięta w tę sprawę nie tylko ze względu na swoje umiejętności, ale przede wszystkim dlatego, że jako osoba „spoza układu” jest postrzegana jako najbardziej obiektywna. Musi jednak zmierzyć się z faktem, że główny podejrzany to człowiek, którego szczerze nienawidzi. Katarzyna Bonda mistrzowsko prowadzi narrację, w której każde kolejne odkrycie rzuca cień na Tytusa – awantury, pobicia i napięcia w jego związku z Karoliną tworzą obraz mężczyzny zdolnego do wszystkiego. Wraz z Leną zaczynamy się zastanawiać, czy wspólna noc szefów wydziału nie była jedynie sprytnie sfabrykowanym alibi, mającym ukryć brutalną prawdę.

Centralnym punktem opowieści pozostaje postać Żniwiarza Cienia – mordercy, który swoimi działaniami rzuca wyzwanie organom ścigania. Katarzyna Bonda decyduje się na niezwykle odważny zabieg, oddając głos samemu sprawcy. Poznajemy człowieka przekonanego o własnej boskiej potędze, dla którego każda zbrodnia jest starannie wyreżyserowanym, makabrycznym spektaklem. Jego celem nie jest jedynie eliminacja ofiary, ale zdobycie nieśmiertelności poprzez strach. Dwa słowa pozostawiane na miejscu zdarzenia stają się podpisem artysty zbrodni, który z precyzją chirurga realizuje swój mroczny plan. Autorka, inspirując się autentycznymi sprawami kryminalnymi, nakreśla portret psychologiczny sprawcy o niezwykle złożonych pobudkach. To właśnie ta wielowarstwowość motywów sprawia, że śledczy błądzą w labiryncie fałszywych tropów, a schwytanie mordercy wydaje się niemal niemożliwe. Wsparciem dla Leny w tej intelektualnej potyczce jest profesor Piotr Chomczyński oraz znany z poprzednich części podcaster Noa.

Lena Silewicz w tym tomie jest bohaterką autentyczną, Katarzyna Bonda nie boi się pokazywać jej słabości. To kobieta impulsywna, momentami irytująca, ale przez to prawdziwa w swoim bólu i determinacji. Jej walka o odkrycie prawdy toczy się na wielu frontach – musi lawirować między niechęcią do kolegów z pracy, naciskami przełożonych a własnym instynktem, który podpowiada jej, że spójny obraz dowodów może być jedynie starannie przygotowaną pułapką. Atmosfera powieści jest gęsta i przytłaczająca, a autorka umiejętnie dawkuje informacje, sprawiając, że każde nowe ogniwo w łańcuchu zdarzeń zmusza nas do przewartościowania dotychczasowych teorii. To kryminał, który wymaga od odbiorcy skupienia, ale w zamian oferuje głęboką analizę psychologiczną i obraz świata, w którym granica między prawem a bezprawiem ulega całkowitemu zatarciu.

„Żniwiarz cienia” to bez wątpienia dojrzała i najbardziej „kryminalna” część cyklu o Lenie Silewicz. Katarzyna Bonda udowadnia, że dobrze czuje się w historiach, które bolą, drażnią i nie dają łatwego ukojenia. Powieść ta jest studium natury ludzkiej, która w obliczu zagrożenia lub chęci zysku potrafi wyzbyć się wszelkich zahamowań moralnych. Choć tempo akcji bywa nierówne a niektóre wątki mogłyby być bardziej rozbudowane to jednak całość tworzy spójny i niezwykle przejmujący obraz zbrodni, która rodzi się z toksycznych relacji i poczucia bezkarności. To książka dla tych, którzy w literaturze szukają autentycznych emocji i nie boją się zaglądać tam, gdzie inni wolą odwrócić wzrok.

Trzeci tom serii o Lenie Silewicz to satysfakcjonująca i mroczna podróż w głąb policyjnego świata, gdzie sprawiedliwość jest towarem deficytowym, a prawda bywa najbardziej niebezpiecznym narzędziem. Katarzyna Bonda stworzyła opowieść gęstą psychologicznie, wciągającą i brutalnie szczera, w której postać Leny Silewicz staje się głosem rozsądku w świecie oszalałym z nienawiści i ambicji. To lektura obowiązkowa dla fanów gatunku, która nie tylko dostarcza mocnych wrażeń, ale również zostawia z gorzką refleksją nad tym, jak blisko nas może kryć się zło, nosząc na co dzień mundur lub maskę koleżeńskiej uprzejmości.

“Żniwiarz cienia” - Katarzyna Bonda - okładka

O książce:
Tytuł: Żniwiarz cienia
Autor: Katarzyna Bonda

Wydawnictwo: Muza

Data wydania: 2025-11-12
Liczba stron: 384
Seria: Lena Silewicz (tom 3)
Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller

 

Sprawdź, gdzie kupić:

 

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
5

Podsumowanie:

„Żniwiarz cienia” to satysfakcjonująca i mroczna podróż w głąb policyjnego świata, gdzie sprawiedliwość jest towarem deficytowym, a prawda bywa najbardziej niebezpiecznym narzędziem. Katarzyna Bonda stworzyła opowieść gęstą psychologicznie, wciągającą i brutalnie szczera, w której postać Leny Silewicz staje się głosem rozsądku w świecie oszalałym z nienawiści i ambicji. To lektura obowiązkowa dla fanów gatunku, która nie tylko dostarcza mocnych wrażeń, ale również zostawia z gorzką refleksją nad tym, jak blisko nas może kryć się zło, nosząc na co dzień mundur lub maskę koleżeńskiej uprzejmości.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *