„W ciemnym, głodnym lesie” – Przemysław Piotrowski – recenzja
Las nie jest jedynie zbiorem drzew. Dla jednych to oaza ciszy, dla innych – gigantyczny, pierwotny organizm, który oddycha własnym, powolnym rytmem, obserwuje i potrafi czekać. Prawdziwy strach nie rodzi się z nagłego huku czy wyskakującego zza rogu potwora. Najbardziej paraliżujący lęk pełznie powoli, rodząc się w gęstej, bieszczadzkiej mgle, w trzasku łamanej gałązki i w uświadomieniu sobie, że otaczająca nas pustka wcale nie jest pusta. Przemysław Piotrowski, znany z bezkompromisowych, brutalnych i realistycznych kryminałów (na czele z kultową serią o Igorze Brudnym), tym razem postanowił zboczyć z utartej ścieżki. Swoją najnowszą powieścią „W ciemnym, głodnym lesie” autor zaprasza nas w bieszczadzkie ostępy, gdzie klasyczne śledztwo miesza się z dusznym…

