
„Małe mroczne kłamstwa” – Sharon Bolton – recenzja
Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie piękno Szetlandów staje się złowrogim tłem dla ludzkiej tragedii, a żałoba splata się z nienawiścią, tworząc toksyczną sieć kłamstw. Kiedy ostatni raz książka wciągnęła Was w taki wir podejrzeń i mroku, że z każdym kolejnym zdaniem czuliście narastający niepokój? „Małe mroczne kłamstwa” Sharon Bolton to psychologiczny thriller, który mrozi krew w żyłach, przenosząc nas w głąb ludzkiej psychiki, gdzie ból po stracie staje się paliwem dla zemsty, a prawda jest jedynie kolejnym narzędziem w grze o przetrwanie. Jeśli jesteście gotowi na to, by zmierzyć się z najgłębszymi lękami i zobaczyć, jak cienka jest granica między ofiarą a oprawcą, to ta książka czeka, by Was pochłonąć.
Sharon Bolton, znana z mrocznych i złożonych thrillerów psychologicznych, tym razem zabiera nas w podróż na odległe Szetlandy – archipelag, którego surowe piękno staje się idealnym tłem dla rozgrywającej się tragedii. To właśnie tam, w scenerii wietrznych krajobrazów i ponurych klifów, rozegrała się dramat Catrin Quinn. Trzy lata wcześniej straciła w wypadku dwóch synów, a od tego czasu jej życie zamieniło się w pasmo cierpienia. Autorka mistrzowsko oddaje stan psychiczny Catrin – jej głęboką depresję, majaczenia, w których widzi duchy swoich dzieci, oraz rozpadające się małżeństwo i ledwie tlący się romans. Sharon Bolton nie oszczędza nas emocjonalnego ciężaru tej straty, sprawiając, że ból bohaterki jest niemal namacalny.
„Małe mroczne kłamstwa” to opowieść napędzana przede wszystkim nienawiścią i pragnieniem zemsty. Catrin, mimo upływu lat, żyje tą obsesją. Bardzo dobrze zna sprawcę tragedii, a ta wiedza, zamiast przynieść ulgę, jedynie potęguje jej wewnętrzną mękę. Relacja między Catrin a osobą odpowiedzialną za śmierć jej synów jest toksyczna i przerażająca. Nocami, niczym cienie, podkradają się pod swoje domy, karmiąc się wzajemną niechęcią i obsesją. To psychologiczna gra w kotka i myszkę, gdzie granica między ofiarą a oprawcą staje się niepokojąco płynna. Sharon Bolton z finezją buduje to napięcie, ukazując, jak daleko może posunąć się człowiek, którego pochłonęła żałoba i pragnienie odwetu.
Intryga zagęszcza się, gdy w okolicy znika kolejne dziecko. Natychmiastowe podejrzenia i oskarżenia spadają na Catrin, co tylko pogłębia jej izolację i paranoję. Jednak, jak to często bywa u Sharon Bolton, nic nie jest oczywiste. Prawda okazuje się znacznie bardziej złożona. Catrin, jej były kochanek Callum, a także jej najlepsza przyjaciółka z dzieciństwa Rachel – wszyscy oni ukrywają straszne tajemnice. Wiele ich łączy: wszystkich naznaczyła żałoba i nikt nie ufa nikomu, nawet sobie. To trio postaci staje się centrum skomplikowanej sieci kłamstw, gdzie każdy ma coś do stracenia, a motywy są niejasne. Autorka z niezwykłą precyzją konstruuje charaktery bohaterów, ukazując ich wewnętrzne rozterki, lęki i motywacje. Jesteśmy zmuszeni do ciągłego analizowania ich zachowań, zastanawiania się, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Sharon Bolton zręcznie manipuluje naszymi podejrzeniami, podrzucając fałszywe tropy i ujawniając kolejne fragmenty układanki, które z początku wydają się nie pasować do całości.
Droga do odkrycia prawdy w „Małych mrocznych kłamstwach” jest daleka i kręta, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i szokujących odkryć. Sharon Bolton nie boi się drążyć w najciemniejszych zakamarkach ludzkiej psychiki, ukazując, jak trauma może deformować percepcję rzeczywistości i prowadzić do czynów, których nikt by się nie spodziewał. Atmosfera jest gęsta od napięcia, a poczucie zagrożenia narasta z każdą kolejną stroną. To prawdziwy psychologiczny rollercoaster, który zmusza do myślenia i analizowania każdego detalu. Książka porusza także ważne tematy dotyczące żałoby, winy, odpowiedzialności i przebaczenia. Pokazuje, jak długo i boleśnie można tkwić w przeszłości, nie pozwalając sobie na powrót do normalności. Ale także, w jaki sposób z pozoru małe kłamstwa mogą prowadzić do katastrofalnych konsekwencji, niszcząc życie nie tylko tych, którzy je wypowiadają, ale i tych, którzy są ich ofiarami.
„Małe mroczne kłamstwa” Sharon Bolton to znakomity, mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny, który z pewnością zadowoli fanów gatunku. Książka jest wciągająca, pełna napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Autorka mistrzowsko buduje atmosferę, kreuje złożone postacie i prowadzi czytelnika przez labirynt kłamstw i tajemnic, nie pozwalając na chwilę oddechu. To opowieść o tym, jak ból po stracie może prowadzić do obsesji, nienawiści i desperackich działań, a także o tym, jak trudne jest odróżnienie prawdy od fałszu, gdy każdy skrywa coś mrocznego. Zdecydowanie warta przeczytania.

O książce:
Tytuł: Małe mroczne kłamstwa
Autor: Sharon Bolton
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2015-07-28
Liczba stron: 320
Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller
Sprawdź, gdzie kupić:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Małe mroczne kłamstwa” to znakomity, mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny, który z pewnością zadowoli fanów gatunku. Książka jest wciągająca, pełna napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Autorka mistrzowsko buduje atmosferę, kreuje złożone postacie i prowadzi czytelnika przez labirynt kłamstw i tajemnic, nie pozwalając na chwilę oddechu. To opowieść o tym, jak ból po stracie może prowadzić do obsesji, nienawiści i desperackich działań, a także o tym, jak trudne jest odróżnienie prawdy od fałszu, gdy każdy skrywa coś mrocznego. Zdecydowanie warta przeczytania.



