
“Śnieg przykryje” – Michał Śmielak – recenzja
Wśród zimowych, szarych dni, kiedy świat wydaje się otulony w sen, pojawia się opowieść, która z siłą mroźnego podmuchu wdziera się w zastałą codzienność, obiecując nie tylko dreszcz emocji, ale i głębokie, egzystencjalne refleksje. Taka właśnie jest powieść Michała Śmielaka, „Śnieg przykryje” – tytuł, który już na starcie sugeruje próbę zatarcia, ukrycia czegoś mrocznego i niewygodnego pod białą, pozornie niewinną pierzyną. To rasowy thriller psychologiczny, który z premedytacją wykorzystuje motyw zaginięcia i powrotu po latach, aby obnażyć mechanizmy rodzinnej traumy, skomplikowane relacje ojciec-syn, oraz nieubłaganą siłę prawdy, która zawsze, niezależnie od upływu czasu, znajduje drogę na powierzchnię.
Michał Śmielak po raz kolejny udowadnia, że doskonale czuje się w gęstym, niepokojącym klimacie, który buduje powoli, acz metodycznie, niczym narastająca burza śnieżna. Osią fabuły jest tajemnicze zniknięcie Ryszarda w Wigilię, dwadzieścia pięć lat temu, gdy wyruszył do Lasu Ponurego po choinkę. Ten z pozoru banalny, świąteczny rytuał, zamienia się w koszmar dla jego żony i syna, Piotra. Las Ponury staje się tu czymś więcej niż tylko tłem – to bohater sam w sobie, symbol zapomnienia, mroku i cmentarzysko niewyjaśnionych spraw, gdzie od lat giną ludzie. Kiedy po ćwierćwieczu Ryszard nagle wraca, żywy, ale naznaczony długą nieobecnością, w rodzinie wybucha bomba. Pytanie „co się stało?” zostaje natychmiast zastąpione przez bardziej palące i niebezpieczne „kim on jest teraz?” i „dlaczego wrócił?”. Syn Ryszarda, Piotr, który przez całe życie nosił brzemię tej tajemnicy i został policjantem, by ją rozwiązać, staje w obliczu najtrudniejszej sprawy w swojej karierze – próby rozszyfrowania własnego ojca.
Michał Śmielak z precyzją konstruuje narrację, przeplatając retrospekcje z teraźniejszym śledztwem, co pozwala nam na stopniowe odkrywanie kolejnych warstw mrocznej historii. Nie jest to jedynie opowieść o zbrodni i karze, ale przede wszystkim o skutkach ukrywania prawdy i o tym, jak trauma przenosi się z pokolenia na pokolenie. Autor unika łatwych rozwiązań i czarno-białych postaci. Ryszard, Piotr i matka/żona, która musiała żyć między pamięcią o zaginionym a nadzieją na powrót, są ludźmi z krwi i kości, pełnymi wewnętrznych sprzeczności, uwikłanymi w sieci wzajemnych pretensji i niezrozumienia. Ich relacje są napięte, pełne niedopowiedzeń i bólu, co stanowi emocjonalny motor napędowy całego thrillera. Miejscami akcja zwalnia, skupiając się na psychologicznej głębi postaci i ich zmaganiach z codziennością naznaczoną cieniem przeszłości, by za chwilę przyspieszyć w momentach gwałtownych zwrotów akcji, które wytrącają nas z poczucia bezpieczeństwa. Las Ponury, z jego ciągłymi zaginięciami, sugeruje, że ta historia to część większej, niebezpiecznej matrycy, a powrót Ryszarda jest jedynie katalizatorem do ujawnienia wszystkich ukrytych pod śniegiem zbrodni.
Język powieści jest surowy, lecz sugestywny, doskonale oddający duszny, nieprzyjemny klimat małego miasteczka i otaczającego je, groźnego lasu. Michał Śmielak wykorzystuje pogodę i otoczenie jako dodatkowe narzędzia do budowania napięcia, sprawiając, że chłód i śnieg stają się niemal namacalnymi elementami opowieści, metaforą obojętności i zapomnienia. Autor nie boi się poruszać trudnych tematów, wnikając głęboko w ciemne zakamarki ludzkiej psychiki i pokazując, jak łatwo zaciera się granica między ofiarą a oprawcą, między szukającym prawdy synem a tajemniczym ojcem. Nawet jeśli w fabule pojawiają się momenty oparte na zbiegach okoliczności, to siła emocji i sprawność, z jaką autor prowadzi intrygę, skutecznie maskują te drobne potknięcia, utrzymując wysoką temperaturę czytelniczą aż do finałowego rozstrzygnięcia. Jest to lektura, która wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć długo po odłożeniu książki. Po raz kolejny śmiało mogę powiedzieć, że po książki Pana Śmielaka można sięgać bez zastanowienia.
„Śnieg przykryje” to więcej niż zwykły kryminał – to gęsty i mroczny thriller, który łączy w sobie wartką akcję z głęboką analizą psychologiczną postaci i ich rodzinnych traum. Michał Śmielak precyzyjnie dawkuje napięcie, buduje intrygę wokół pytania o tożsamość i ciężar zbrodni, a motyw powrotu po latach wykorzystuje do stworzenia historii o niemożności ucieczki przed przeszłością. To obowiązkowa pozycja dla miłośników gatunku, którzy cenią sobie nie tylko zaskakujące zwroty akcji, ale i poruszające studium ludzkich relacji, nad którymi nawet najgrubsza warstwa śniegu nie jest w stanie zatrzeć śladów. Książka ta stanowi intensywną i emocjonalną podróż w najmroczniejsze zakamarki polskiej prowincji i ludzkiej duszy.

O książce:
Tytuł: Śnieg przykryje
Autor: Michał Śmielak
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data premiery: 2025-11-12
Liczba stron: 336
Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller
Sprawdź, gdzie kupić:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Śnieg przykryje” to więcej niż zwykły kryminał – to gęsty i mroczny thriller, który łączy w sobie wartką akcję z głęboką analizą psychologiczną postaci i ich rodzinnych traum. Michał Śmielak precyzyjnie dawkuje napięcie, buduje intrygę wokół pytania o tożsamość i ciężar zbrodni, a motyw powrotu po latach wykorzystuje do stworzenia historii o niemożności ucieczki przed przeszłością. To obowiązkowa pozycja dla miłośników gatunku, którzy cenią sobie nie tylko zaskakujące zwroty akcji, ale i poruszające studium ludzkich relacji, nad którymi nawet najgrubsza warstwa śniegu nie jest w stanie zatrzeć śladów. Książka ta stanowi intensywną i emocjonalną podróż w najmroczniejsze zakamarki polskiej prowincji i ludzkiej duszy.



