
„Ja, anielica” – Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja
„Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” – to powiedzenie, które w świecie stworzonym przez Katarzynę Berenikę Miszczuk nabiera zupełnie nowego, wielowymiarowego znaczenia. W drugim tomie jej bestsellerowej serii, „Ja, anielica”, przenosimy się z piekielnych czeluści prosto do Arkadii, czyli… Nieba. To zaskakująca zmiana scenerii, która każe postawić pytanie: czy podróż w sfery niebieskie, pełne złotych golemów, świętych i pociesznych putt, okaże się równie satysfakcjonująca co wyprawa w otchłań? Katarzyna Berenika Miszczuk udowadnia, że tak, a nawet więcej – niebo w jej interpretacji jest miejscem równie intrygującym i pełnym absurdów, co piekło.
Główna bohaterka, Wiktoria, po niedawnym powrocie do „normalnego” życia, zostaje ponownie wciągnięta w nadprzyrodzone intrygi. Tym razem sprawcą zamieszania jest jej dawny towarzysz, diabeł Beleth, który nie cofając się przed manipulacją, przekonuje ją do wspólnej misji. Celem jest Arkadia, a stawką – odzyskanie anielskich skrzydeł. To z pozoru prosta, acz niezwykle nietypowa misja staje się motorem napędowym fabuły, prowadząc bohaterów przez serię humorystycznych perypetii i zaskakujących zwrotów akcji. Katarzyna Berenika Miszczuk sprawnie przenosi nas z mrocznego, biurokratycznego Piekła do lśniącego, choć nie mniej dziwacznego, Nieba. Zamiast diabłów w garniturach i dusz potępionych, na scenie pojawiają się anioły w sandałach, a miejsce piekielnych urzędników zajmują pulchne putta, wykonujące boskie polecenia. Autorka udowadnia, że chaos i anarchia nie są domeną wyłącznie piekła – porządek i świętość również mogą kryć w sobie komiczny potencjał.

Jednym z największych atutów powieści jest bezsprzecznie humor. Katarzyna Berenika Miszczuk z lekkością i błyskotliwością bawi się religijnymi i kulturowymi stereotypami, tworząc absurdalne i niezapomniane sceny. Złote golemy, działające jak niebiańscy ochroniarze, pomocne, lecz nieco natrętne putta, czy wreszcie sam Bóg – wszystko to jest pretekstem do inteligentnej i ciętej satyry. Autorka pokazuje, że nawet istoty duchowe mogą mieć swoje dziwactwa, a świętość niekoniecznie idzie w parze z logiką i zdrowym rozsądkiem. Celne dialogi i wewnętrzne monologi Wiktorii, która ze swoim dystansem i ironicznym poczuciem humoru komentuje niebiańskie absurdy, sprawiają, że nie sposób się nudzić. Wiktoria, ze swoim ciętym językiem i postawą „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”, zyskuje w niebiańskiej scenerii zupełnie nowy wymiar, stając się idealną narratorką dla tej fantastycznej podróży.
Dynamika akcji to kolejna mocna strona „Ja, anielica”. Fabuła jest pełna zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. Chociaż misja Wiktorii wydaje się początkowo prosta, staje się coraz bardziej skomplikowana, gdy bohaterka odkrywa kolejne sekrety i zdrady niebiańskich kręgach. Katarzyna Berenika Miszczuk sprawnie buduje napięcie, prowadząc nas przez labirynt zagadek i zdrad. Akcja toczy się szybko, nie ma miejsca na nudę, a kolejne wydarzenia zaskakują, zmuszając do przewracania stron z wypiekami na twarzy. Autorka umiejętnie łączy elementy kryminału z fantastyką, tworząc historię, która wciąga bez reszty. Wiktoria zostaje wplątana w intrygę na niewyobrażalną skalę, a jej misja, staje się drogą do poznania prawd, które mogą wstrząsnąć samym niebem.
Styl pisania Katarzyny Bereniki Miszczuk jest lekki, przystępny i pełen barwnych opisów. Książka jest idealna do pochłaniania w wolnej chwili, oferując przyjemną i odprężającą rozrywkę. Język jest potoczny, ale nie wulgarny, a barwne opisy pozwalają przenieść się do fantastycznego świata bez większego wysiłku. Bohaterowie, na czele z Wiktorią, są wyraźni i wiarygodni. Choć Wiktoria jest byłą diablicą, jej postać jest pełna wątpliwości, a zarazem zawsze gotowa do walki, co ułatwia utożsamienie się z nią. Postacie drugoplanowe, jak Beleth czy inni mieszkańcy nieba, są równie dobrze zarysowane, dodając głębi i kolorytu całej historii.
„Ja, anielica” to kontynuacja, która w pełni spełnia, a nawet przekracza oczekiwania. To książka, która bawi do łez i wciąga bez reszty, udowadniając, że niebo może być równie, a nawet bardziej, fascynujące niż piekło. To idealna propozycja dla każdego, kto ceni dowcipną fantastykę z dużą dawką akcji, inteligentnym humorem i nietuzinkowymi postaciami. Katarzyna Berenika Miszczuk po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią gatunku, a jej światy są miejscami, do których chce się wracać.

O książce:
Tytuł: Ja, anielica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2025-09-10 (pierwsze wydanie 2011)
Cykl: Cykl diabelsko – anielski (tom 2)
Liczba stron: 448
Gatunek: Fantastyka
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Sprawdź, gdzie kupić:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Posumowanie:
„Ja, anielica” to kontynuacja, która w pełni spełnia, a nawet przekracza oczekiwania. To książka, która bawi do łez i wciąga bez reszty, udowadniając, że niebo może być równie, a nawet bardziej, fascynujące niż piekło. To idealna propozycja dla każdego, kto ceni dowcipną fantastykę z dużą dawką akcji, inteligentnym humorem i nietuzinkowymi postaciami. Katarzyna Berenika Miszczuk po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią gatunku, a jej światy są miejscami, do których chce się wracać.




