“Wiła” - Robert Ziębiński - Kot, kawa i książki
Książki,  Literatura grozy, horror,  Literatura młodzieżowa

“Wiła” – Robert Ziębiński – recenzja

Wyobraź sobie miejsce, które teoretycznie nie istnieje – punkt na mapie celowo pominięty przez kartografów, by chronić nieświadomych podróżnych przed tym, co czai się w głębi prastarego lasu. Czarny Staw to nie kolejna urokliwa mieścina z pocztówki, lecz duszna, lepka od tajemnic przestrzeń, w której granica między rzeczywistością a ludowym koszmarem niemal całkowicie się zaciera. Robert Ziębiński w swojej powieści  „Wiła” udowadnia, że polska groza ma się doskonale, a on sam czuje się w niej jak ryba w wodzie, umiejętnie żonglując elementami z thrillera, fantastyki i  słowiańskiego bestiariusza. Jeśli pierwsza część serii „Czarny Staw” rozpaliła Twoją wyobraźnię, to kontynuacja losów Kamila Jury i jego ekipy jest niczym skok w głęboką, lodowatą toń – z tą różnicą, że tym razem to nie jezioro, a mroczna gęstwina lasu chce nas wciągnąć pod powierzchnię.

Autor po raz kolejny zabiera nas do świata, w którym powrót do szkoły nie oznacza jedynie nudnych lekcji i klasówek, lecz walkę o przetrwanie w obliczu sił wykraczających poza ludzkie pojmowanie. Kamil, Długi, Niedźwiedź i Akira to postacie, które z miejsca zyskują sympatię swoją autentycznością i lojalnością. Robert Ziębiński z wielką wprawą kreśli portret dorastającej młodzieży, która zamiast zajmować się pierwszymi miłostkami, musi stawić czoła tytułowej Wile – istocie o nadludzkiej urodzie i morderczym głosie. To właśnie postać Wiły stanowi centralny punkt grozy. Jej urok nie jest darem, lecz wyrafinowaną bronią, a każde jej pojawienie się na kartach powieści buduje napięcie, które można niemal kroić nożem. Autor doskonale rozumie, że najskuteczniejszy horror to taki, który bierze coś pięknego i wykręca to w makabryczny sposób, sprawiając, że zaczynamy bać się tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się pociągające. Co więcej, Wiła nie jest jedynym zagrożeniem – autor wprowadza również motyw tajemniczego ducha niszczącego szkołę, co przyprawia zarówno bohaterów jak i nas o prawdziwą gęsią skórkę.

Nie będę ukrywać, że moje serce podbił Pan Pulman, tajemniczy kot, który jest kimś znacznie więcej niż tylko zwierzęcym towarzyszem. Jego obecność nadaje historii dodatkowej głębi i metafizycznego wymiaru. Z przedmowy jak i paru słów od autora możecie dowiedzieć się czemu właśnie to czworonożne stworzenie pojawiło się na kartach powieści.  Robert Ziębiński umiejętnie rozwija też mitologię świata, wprowadzając postać zapomnianego czarownika, Laurentego Dury (ciekawe czy skojarzycie kto to). Dzięki tym zabiegom „Wiła” przestaje być prostą opowieścią o „potworze tygodnia”, a staje się częścią większej, misternie tkanej legendy Czarnego Stawu.

Autor umiejętnie łączy współczesne realia z dawnymi wierzeniami, co sprawia, że jeszcze bardziej przepadamy w owej historii. Dynamika narracji nie pozwala na chwilę wytchnienia, przez co zanurzamy się jeszcze mocniej w w ten mroczny, gęsty klimat. Ważnym aspektem historii jest też relacja między grupą przyjaciół. To właśnie chemia między Kamilem a resztą paczki sprawia, że każda scena zagrożenia wybrzmiewa tak mocno. Boimy się o nich nie dlatego, że tak nakazuje fabuła, ale dlatego, że stają się nam bliscy niczym starzy znajomi z podwórka. Robert Ziębiński pisze z lekkością, dbając jednocześnie o odpowiednią dawkę mroku. Dzięki temu książka trafia zarówno do młodszych czytelników szukających wrażeń, jak i do dorosłych fanów gatunku, którzy docenią literackie smaczki i nawiązania do klasyki grozy. Sama, choć wiek młodzieńczy mam już dawno za sobą, dałam się całkowicie porwać tej historii.

„Wiła” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto uważa, że polska literatura potrzebuje świeżego spojrzenia na motywy słowiańskie. To książka, która wciąga od pierwszej strony i nie puszcza aż do finału, pozostawiając nas z poczuciem niepokoju przy każdym szmerze dochodzącym zza okna. Jeśli pierwsza część była obietnicą świetnej zabawy z dreszczykiem, to „Wiła” jest jej pełnowymiarową, mroczną i niezwykle satysfakcjonującą realizacją. Udowadnia, że legendy nigdy nie śpią – one polują na naszą uwagę. Zakończenie zostawia nas z apetytem na więcej, a zapowiedź kolejnych tomów i nowych potworów, które nawiedzą Czarny Staw, tylko podsyca te oczekiwania.

“Wiła” - Robert Ziębiński - okładka

O książce:
Tytuł: Wiła
Autor: Robert Ziębiński

Wydawnictwo: Mięta

Data wydania: 2025-10-22 (pierwsze wydanie: 2021)
Liczba stron: 320
Cykl: Czarny Staw (tom 2)
Gatunek: Literatura młodzieżowa, Literatura grozy

 

Sprawdź, gdzie kupić:

 

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
5

Podsumowanie:

„Wiła” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto uważa, że polska literatura potrzebuje świeżego spojrzenia na motywy słowiańskie. To książka, która wciąga od pierwszej strony i nie puszcza aż do finału, pozostawiając nas z poczuciem niepokoju przy każdym szmerze dochodzącym zza okna. Jeśli pierwsza część była obietnicą świetnej zabawy z dreszczykiem, to „Wiła” jest jej pełnowymiarową, mroczną i niezwykle satysfakcjonującą realizacją. Udowadnia, że legendy nigdy nie śpią – one polują na naszą uwagę. Zakończenie zostawia nas z apetytem na więcej, a zapowiedź kolejnych tomów i nowych potworów, które nawiedzą Czarny Staw, tylko podsyca te oczekiwania.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *