„Nadkobieta” – Adam Gawłowski – recenzja przedpremierowa
Wyobraź sobie świat, w którym jedno skinienie głowy przy kieliszku wartego fortunę Chateau Petrus decyduje o bezpieczeństwie energetycznym narodu, a namiętny pocałunek w luksusowym apartamencie w Monako wart jest więcej niż najpilniej strzeżone kody wywiadu. W takiej rzeczywistości – pełnej zapachu drogiej skóry, szumu prywatnych odrzutowców i zimnego blasku szklanych biurowców – osadzona jest akcja powieści „Nadkobieta” Adama Gawłowskiego. To debiut, który uderza z siłą taranu, rozbijając iluzję o transparentności wielkiego biznesu i pokazując, że Polska, wciśnięta między interesy Waszyngtonu a ambicje Moskwy, bywa zaledwie pionkiem na geopolitycznej szachownicy. Autor nie bawi się w subtelności, wrzucając nas prosto w wir wydarzeń z lat 2014–2015, kiedy ważyły się losy polskiej energetyki,…

