„Mnich, który kochał koty” – Corrado Debiasi – recenzja
Wielu z nas spędza życie na nieustannym biegu, próbując dogonić mgliste wyobrażenie sukcesu, które ostatecznie okazuje się tylko wydmuszką. Dopiero w momencie, gdy grunt osuwa nam się spod nóg, a dotychczasowe fundamenty bezpieczeństwa – praca, związek, rutyna – znikają bezpowrotnie, pojawia się przestrzeń na to, co naprawdę istotne. W taką właśnie szczelinę losu wpada bohater powieści Corrado Debiasiego, który po utracie wszystkiego, co definiowało jego zachodnią tożsamość, decyduje się na radykalny krok. „Mnich, który kochał koty”, bo o tej lekturze mowa, nie jest kolejnym typowym reportażem z podróży po egzotycznych krainach, lecz intymnym zapisem powolnego kruszenia pancerza, jaki każdy z nas buduje wokół własnego serca. To literatura, która pod maską…

