Kot, kawa i książki

bo w życiu warto znaleźć czas na przyjemności

  • Książki
  • Książki dla dzieci
  • Świat Literatury
  • Gry i zabawy
  • O mnie
  • Książki
  • Książki dla dzieci
  • Świat Literatury
  • Gry i zabawy
  • O mnie
  • “Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” - Marta Galewska - Kustra - Kot, kawa i książki
    Bajki, Opowiadania, Wiersze,  Książki  aktywizujące i interaktywne,  Książki dla dzieci,  Książki dźwiękonaśladowcze

    “Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” – Marta Galewska – Kustra – recenzja

    2018-01-12 /

    Nauka mówienie to wcale nie taka prosta sprawa jakby się nam mogło wydawać. Posługując się codziennie płynną mową, często zapominamy jak trudne były początki nauki. To jak nasz szkrab będzie się się wysławiał w dużej mierze zależy od nas. Już od najmłodszych lat warto poświęcać mu czas i pracować nad prawidłowym rozwojem wymowy. Najlepszym na to sposobem są ćwiczenia, a wiadomo, że dla maluszków najodpowiedniejsze będą w formie zabawy. Szereg ćwiczeń aparatu artykulacyjnego znajdziemy w książce dr n. hum Marty Galewskiej – Kustra “Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci”. Jest to druga pozycja z serii “Uczę się mówić, wymawiać, opowiadać”.  Dr n. hum Marta Galewska…

    Czytaj więcej

Czego szukasz?

Znajdziesz mnie:

Kontakt:

kontakt[at]kotkawaiksiazki.pl

Najnowsze:

  • "Litery. Nauka czytania" - Feliks Przyłubski, Ewa Przyłubska - Kot, kawa i książkiMost pokoleń budowany z sylab – recenzja książki „Litery. Nauka czytania”Feliks Przyłubski, Ewa Przyłubska
  • "Mnich, który kochał koty" - Corrado Debiasi - Kot, kawa i książkiKiedy mruczenie staje się mantrą – recenzja książki „Mnich, który kochał koty” Corrado Debiasi
  • “Ogarnij tarczycę. Jak odzyskać zdrowie i siły przy hashimoto i niedoczynności” - Lidia Wójcik, Kamila Bogucka - Kot, kawa i książkiDlaczego leki to czasem za mało? – recenzja książki “Ogarnij tarczycę. Jak odzyskać zdrowie i siły przy hashimoto i niedoczynności” Lidii Wójcik i Kamili Boguckiej
  • Najlepsze książki roku 2025 według czytelników LubimyCzytac.pl, źródło: lubimiczytac.plNajlepsze książki roku 2025 według czytelników LubimyCzytac.pl
  • "Cud magicznej nocy" - Krystyna Mirek - Kot, kawa i książkiKoty, teściowe i świąteczny cud – recenzja książki „Cud magicznej nocy” Krystyna Mirek
  • "Babcia i dziadek" - Quentin Gréban, Hélene Delforge - Kot, kawa i książkiMapa miłości zapisana w zmarszczkach – recenzja książki „Babcia i dziadek” Quentin Gréban, Hélene Delforge
  • “Kuria”- Artur Nowak - Kot, kawa i książkiPurpura na jedwabiach, czyli o ludziach, którzy zbudowali sobie raj na ziemi – recenzja książki “Kuria” Artura Nowaka
  • “Seksuolożki. Nowe rozmowy" - Szarejko Marta - Kot, kawa i książkiSzepty za zamkniętymi drzwiami – recenzja książki “Seksuolożki. Nowe rozmowy” Marty Szarejko
  • “Seksuolożki. sekrety gabinetów - Szarejko Marta - Kot, kawa i książkiPoza granicą wstydu – recenzja książki “Seksuolożki. Sekrety gabinetów” Marty Szarejko
  • „Superbohaterowie wśród zwierząt. Prawdziwe opowieści i fascynujące fakty” - Camilla de la Bedoyere, David Dean - Kot, kawa i książkiGdy futro, pióra i łapy ratują świat – recenzja książki „Superbohaterowie wśród zwierząt. Prawdziwe opowieści i fascynujące fakty” Camilla de la Bedoyere, David Dean

Polecane:

  • 100 najlepszych powieści wszech czasów według Time Magazine
  • 100 książek, które trzeba przeczytać – ogłasza Empik
  • 100 największych bestsellerów „Sunday Times” ostatnich 50 lat 
  • 100 najlepszych powieści XXI wieku ogłasza „The New York Times”
  • 100 a nawet 200 książek od BBC’s Big Read
  • Książki od A do Z
  • Książki dla dzieci od A do Z
  • Książki dla dzieci z podziałem na rodzaj
  • Książki dla dzieci z podziałem na wiek

kot_kawa_i_ksiazki

Miłośniczka literatury, pragnąca dzielić się swoją pasją, zaprasza na literackie podróże 🥰
📧 kontakt@kotkawaiksiazki.pl
#bookstagram #bookblogger

Wyobraź sobie, że stoisz na krawędzi głębokiej, lo Wyobraź sobie, że stoisz na krawędzi głębokiej, lodowatej przepaści, a jedynym dźwiękiem, jaki do Ciebie dociera, jest rytmiczne bicie Twojego własnego serca, które z każdą chwilą zdradza Cię coraz mocniej. Donato Carrisi,  mistrz włoskiego thrillera, w swojej najnowszej powieści „Edukacja motyli” nie tylko zaprasza nas do takiej krawędzi, ale bez ostrzeżenia spycha nas w otchłań, w której granica między rzeczywistością a sennym koszmarem ulega całkowitemu zatarciu.  To nie jest tylko kolejna historia o zaginionym dziecku, jakich wiele na półkach księgarskich. To precyzyjnie skonstruowana pułapka na czytelnika, labirynt zbudowany z ludzkich wyrzutów sumienia, chłodu szwajcarskich Alp i mrocznej, niemal pierwotnej natury macierzyństwa, które w wydaniu Donato Carrisiego nie ma w sobie nic z lukrowanego obrazka. Autor zmusza nas do spojrzenia w lustro i zadania sobie pytania, jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, by odzyskać coś, czego tak naprawdę nigdy nie nauczyliśmy się kochać.  #Edukacjamotyli to dzieło kompletne, które zadowoli zarówno wiernych fanów Donato Carrisiego, jak i osoby szukające w literaturze gatunkowej czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki. To thriller totalny, w którym mrok wylewa się z każdej strony, a genialnie skonstruowana intryga służy jako pretekst do głębokiej analizy ludzkiej kondycji i granic wytrzymałości psychicznej. Autor nie daje nam gotowych odpowiedzi ani taniego pocieszenia, zamiast tego zostawia nas z poczuciem niepokoju i refleksją nad tym, jak mało wiemy o ludziach, których kochamy, i o nas samych. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni literaturę na najwyższym poziomie, potrafiącą jednocześnie przerazić, zafascynować i zmusić do całkowitej zmiany perspektywy na to, co w życiu uznajemy za pewnik.  Czytaliście? Lubicie twórczość Donato Carrisiego?  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/edukacja-motyli-donato-carrisi-recenzja/  #donatocarrisi #recenzjaksiążki #bookstagrampolska #wydawnictwoalbatros #lubieczytać #czytamwieczorami #bookstagram
Świat, który znaliśmy, właśnie przestaje istnieć, Świat, który znaliśmy, właśnie przestaje istnieć, a my wciąż próbujemy opisywać go kategoriami z poprzedniej epoki. Kiedy profesor fizyki kwantowej, będący jednocześnie uznanym artystą wizualnym, bierze na warsztat temat sztucznej inteligencji, możemy być pewni, że nie otrzymamy kolejnej nudnej prognozy rynkowej. Andrzej Dragan w swojej książce „Quo vAIdis” dokonuje brawurowego ataku na naszą intuicję, rozbijając w pył tradycyjne wyobrażenia o tym, co ludzkie, a co maszynowe. Tytułowe pytanie o to, dokąd zmierzamy, staje się pretekstem do analizy rzeczywistości, w której granica między biologicznym neuronem a matematyczną funkcją zaczyna niebezpiecznie zanikać.  #andrzejDragan podchodzi do AI z perspektywy fizyka teoretyka, co nadaje publikacji unikalny, surowy charakter. Zamiast powielać komunały o robotach przejmujących świat, autor zagląda pod maskę wielkich modeli językowych. Tłumaczy, że to, co postrzegamy jako niemal magiczną iskrę inteligencji, ma swoje korzenie w ogromnych macierzach i statystyce. Jednak prowokuje nas do zadania pytania o definicję samej świadomości: czy jeśli coś zachowuje się, jakby rozumiało, to czy nadal mamy prawo nazywać to jedynie „stochastyczną papugą”? Książka, pisana językiem dynamicznym i pełnym sarkazmu, oducza nas antropocentryzmu. To lektura, która rzuca wyzwanie naszej pysze i pokazuje, że inteligencja może być jedynie skutkiem ubocznym przetwarzania gigantycznych ilości informacji.  #QuovAIdis to pozycja dla każdego, kto chce zrozumieć fundamenty współczesnej rewolucji bez przedzierania się przez nudne podręczniki. Andrzej Dragan stworzył dzieło równie przenikliwe, co niepokojące. Po jego przeczytaniu świat wydaje się wyraźniejszy, choć mniej bezpieczny w swoim ludzkim kształcie.  A jakie jest Wasze zdanie na temat „świadomości” maszyn? Czy uważacie, że AI to tylko zaawansowane kalkulatory, czy może zaczynamy budować coś, co faktycznie potrafi myśleć i czuć?  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/quo-vaidis-dragan-andrzej-recenzja/  #bookstagrampolska #recenzjaksiążki #lubieczytać #wydawnictwootwarte #czytamwieczorami #czytambolubie #wartoprzeczytać
Kiedy Lucinda Riley odeszła, wielu fanów sądziło, Kiedy Lucinda Riley odeszła, wielu fanów sądziło, że „Atlas. Historia Pa Salta” będzie ostatnim spotkaniem z jej niezwykłą wyobraźnią. Tymczasem „Dziewczyna z wrzosowisk” objawiła się jako literacki testament, odnaleziony w szufladzie i oszlifowany przez syna pisarki. Powieść ta od pierwszej strony uderza specyficznym, nieco surowym klimatem północnej Anglii, gdzie wrzosowiska Yorkshire stają się niemal autonomicznym bohaterem.  To tutaj poznajemy Leah Thompson, dziewczynę o niezwykłej urodzie, która dorasta w cieniu wielkiej posiadłości, pomagając matce w prowadzeniu domu zamożnej rodziny Delanceyów. #LucindaRiley z wielką czułością maluje portret dorastającej nastolatki, której życie wydaje się z góry nakreślone przez społeczne konwenanse i brak perspektyw, a jednak w powietrzu wisi obietnica czegoś znacznie większego, niemal mitycznego, co ma związek z mroczną przepowiednią starej kobiety.  Równolegle autorka tka drugą, znacznie bardziej mroczną i bolesną nić narracji, która przenosi nas do okupowanej Polski. Historia rodzeństwa, Róży i Dawida, którzy przeżyli piekło obozu w Treblince, to jeden z najmocniejszych punktów tej książki. Lucinda Riley, choć kojarzona głównie z romansami, tutaj wykazuje się ogromną empatią i odwagą w opisywaniu traumy wojennej. Losy tych dwojga, ich ucieczka do Anglii i próba zbudowania życia na fundamentach złożonych z popiołów przeszłości, stanowią emocjonalny kręgosłup powieści.  #dziewczynazwrzosowisk  to przejmująca saga o poszukiwaniu tożsamości w świecie, który wymaga od nas ciągłego przybierania masek. Połączenie sielskiego, choć biednego Yorkshire z tragicznym obrazem wojennej Polski i luksusowym światem modelingu tworzy mieszankę wybuchową, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Autorka potrafi opowiadać o miłości w sposób, który nie jest banalny, bo zawsze zakotwiczony w bolesnej prawdzie o ludzkiej naturze i historii. To lektura dla każdego, kto wierzy, że przeszłość nigdy nie umiera, a jedynie czeka na odpowiedni moment, by przypomnieć o sobie kolejnym pokoleniom.  Więcej na: https://kotkawaiksiazki.pl/dziewczyna-z-wrzosowisk-lucinda-riley-recenzja/  #bookstagrampolska #recenzjaksiążki #czytambolubie
Wyobraź sobie miejsce, które teoretycznie nie istn Wyobraź sobie miejsce, które teoretycznie nie istnieje – punkt na mapie celowo pominięty przez kartografów, by chronić nieświadomych podróżnych przed tym, co czai się w głębi prastarego lasu. Czarny Staw to nie kolejna urokliwa mieścina z pocztówki, lecz duszna, lepka od tajemnic przestrzeń, w której granica między rzeczywistością a ludowym koszmarem niemal całkowicie się zaciera.  Robert Ziębiński w swojej powieści „Wiła” udowadnia, że polska groza ma się doskonale, a on sam czuje się w niej jak ryba w wodzie, umiejętnie żonglując elementami z thrillera, fantastyki i  słowiańskiego bestiariusza. Jeśli pierwsza część serii „Czarny Staw” rozpaliła Twoją wyobraźnię, to kontynuacja losów Kamila Jury i jego ekipy jest niczym skok w głęboką, lodowatą toń – z tą różnicą, że tym razem to nie jezioro, a mroczna gęstwina lasu chce nas wciągnąć pod powierzchnię.  Autor umiejętnie łączy współczesne realia z dawnymi wierzeniami, co sprawia, że jeszcze bardziej przepadamy w owej historii. Dynamika narracji nie pozwala na chwilę wytchnienia, przez co zanurzamy się jeszcze mocniej w w ten mroczny, gęsty klimat. #RobertZiębiński  rozumie, że najskuteczniejszy horror to taki, który bierze coś pięknego i wykręca to w makabryczny sposób, sprawiając, że zaczynamy bać się tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się pociągające.   #Wiła to pozycja dla każdego, kto uważa, że polska literatura potrzebuje świeżego spojrzenia na motywy słowiańskie. To książka, która wciąga od pierwszej strony i nie puszcza aż do finału, pozostawiając nas z poczuciem niepokoju przy każdym szmerze dochodzącym zza okna.  Jeśli pierwsza część była obietnicą świetnej zabawy z dreszczykiem, to „Wiła” jest jej pełnowymiarową, mroczną i niezwykle satysfakcjonującą realizacją. Udowadnia, że legendy nigdy nie śpią – one polują na naszą uwagę. Zakończenie zostawia nas z apetytem na więcej, a zapowiedź kolejnych tomów i nowych potworów, które nawiedzą Czarny Staw, tylko podsyca te oczekiwania.  Czytaliście? Podobało się? A może macie w planach? Ja się przyznam, że moje serce podbił Pan Pulman - kot ❤😺  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/wila-robert-ziebinski-recenzja/  #wydawnictwomięta #Bookstagram
W mrocznych głębinach zaświatów, gdzie największą W mrocznych głębinach zaświatów, gdzie największą „atrakcją” jest liczenie oczek w nadgniłych ziemniakach, a perspektywę wieczności wypełnia wyłącznie wszechobecna, dobijająca szarość, Katarzyna Berenika Miszczuk osadza akcję trzeciego tomu swojego cyklu diabelsko – anielskiego.  „Ja, potępiona” to powrót do uniwersum, w którym granica między światłością a mrokiem okazuje się cieńsza niż włos anielski, a cięte, sarkastyczne poczucie humoru staje się jedyną bronią zdolną przetrwać w starciu z postaciami, które na stałe zapisały się na najczarniejszych kartach ludzkiej historii. Autorka, wierna swojemu stylowi, po raz kolejny udowadnia, że zaświaty w jej wydaniu to nie nudna teologiczna zagadka, lecz arena pełna absurdów, miłosnych zawirowań i przygód, od których trudno się oderwać nawet w samym sercu dusznego i pozbawionego nadziei Tartaru.  #Japotępiona to godna kontynuacja serii, która nie tylko utrzymuje poziom swoich poprzedniczek, ale w niektórych aspektach nawet go przewyższa dzięki klaustrofobicznej, a zarazem komicznej atmosferze Tartaru. #KatarzynaBerenikaMiszczuk stworzyła opowieść, która bawi, intryguje i pozostawia nas z nienasyconym apetytem na więcej informacji o losach tej niezwykłej pary.  To książka idealna dla tych, którzy szukają w literaturze ucieczki od codzienności w świat pełen nadprzyrodzonych istot, gdzie miłość zawsze znajduje sposób, by przechytrzyć nawet najstarsze demony. Finałowy akcent tej historii to obietnica, że choć Tartar może być szary i beznadziejny, to literatura o nim w wykonaniu Katarzyny Bereniki Miszczuk mieni się wszystkimi odcieniami emocji, udowadniając, że nawet potępienie może mieć swój urok, o ile ma się u boku odpowiednią dawkę sarkazmu.  Czytaliście cykl diabelsko - anielski? Gdzie chcielibyście osiąść, w niebie czy piekle? 😁  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/ja-potepiona-katarzyna-berenika-miszczuk-recenzja/  Za książkę dziękuję @wydawnictwo_mieta 💚  #BookstagramPolska #lubieczytać #recenzjaksiążki
Gdy przekraczamy próg świątyni, nasze zmysły otula Gdy przekraczamy próg świątyni, nasze zmysły otula kojący zapach kadzidła, wzrok spoczywa na misternych złoceniach ołtarzy, a dusza szuka ukojenia w szeptanej modlitwie, wierząc, że mury te są bastionem niezłomnej moralności i świętości. Co jednak dzieje się w momencie, gdy ciężkie, dębowe drzwi zatrzaskują się za plecami wiernych, a światła nawy głównej gasną, pozostawiając jedynie półmrok zakrystii?  Artur Nowak w książce „Zakrystia” wykonuje gest niemal świętokradczy w oczach hierarchii, a mianowicie zrywa grubą kurtynę, która przez dekady skrywała najbardziej mroczne, bolesne i przerażająco ludzkie aspekty życia polskiego kleru. To nie jest kolejna publicystyczna napaść na instytucję, lecz brutalnie szczery wgląd w mechanizmy, które doprowadzają ludzi powołanych do służby Bogu na skraj przepaści, czyniąc z nich zakładników systemu przypominającego strukturę mafijną bardziej niż wspólnotę wiary.  Autor tym razem idzie jeszcze głębiej, dotykając tkanki, która dotąd wydawała się nienaruszalna – sfery intymności, upokorzenia i systemowego kłamstwa, które staje się fundamentem egzystencji mieszkańców plebanii i kurii. Czytając te strony, czujemy narastający niepokój, bo oto prawda, którą nam serwuje #ArturNowak, nie jest czarno-białym manifestem, ale wielobarwnym, choć skąpanym w mroku obrazem ludzkiego upadku, samotności i desperacji, która prowadzi do tragicznych finałów na sznurze zawieszonym w dzwonnicy czy pośród zimnych murów plebanijnych sypialni.  #Zakrystia to pozycja dla każdego, kto chce zrozumieć przyczyny obecnego kryzysu instytucjonalnego Kościoła w Polsce, wykraczając poza schematy podawane przez media głównego nurtu. Autor nie tylko diagnozuje chorobę toczącą tę strukturę, ale przede wszystkim przywraca podmiotowość ofiarom systemu – zarówno tym świeckim, jak i samym duchownym, którzy padli ofiarą własnego powołania uwięzionego w skostniałej formie. Książka ta nie jest atakiem na wiarę, lecz dramatycznym wołaniem o prawdę i transparentność, bez których każda wspólnota zamienia się w toksyczną pułapkę.  Lubicie taką literaturę?  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/zakrystia-artur-nowak-recenzja/  #bookstagrampolska #recenzjaksiążki
Wyobraź sobie miejsce, gdzie cisza ma fizyczny cię Wyobraź sobie miejsce, gdzie cisza ma fizyczny ciężar, a horyzont zaciera się w nieskończonej bieli, w której nie sposób odróżnić nieba od ziemi. Miejsce tak surowe, że każdy oddech wydaje się małym zwycięstwem nad naturą, a jednocześnie tak olśniewające, że podróżnicy ryzykują życie, by choć przez chwilę stać się jego częścią. Antarktyda od wieków kusi śmiałków, będąc ostatnią wielką zagadką naszej planety, lodową twierdzą strzegącą tajemnic sprzed milionów lat.  To właśnie tam, na sam kraniec świata, zabierają nas autorzy niezwykłej publikacji, która jest czymś znacznie więcej niż tylko literaturą podróżniczą dla młodych czytelników. Książka „Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata”, stworzona przez tercet: Dominik Szczepański, Mateusz Waligóra i Joanna Czaplewska, to zaproszenie do przeżycia przygody, która zmienia postrzeganie własnych granic i potęgi przyrody.  #AntarktydaWyprawanakraniecświata to pozycja, która łączy cechy reportażu, literatury przygodowej i edukacyjnej. To lektura, która rozgrzewa wyobraźnię do czerwoności, mimo że traktuje o najzimniejszym miejscu na naszym globie. Dzięki synergii doświadczenia podróżniczego Mateusza Waligóry, pióra Dominika Szczepańskiego i artystycznej wrażliwości Joanny Czaplewskiej powstała książka, która inspiruje do odkrywania świata i udowadnia, że niemożliwe staje się możliwe, gdy tylko odważymy się zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok na śniegu. To pozycja dla każdego marzyciela, bez względu na wiek, bo przypomina nam o tym, jak piękna, krucha i warta ochrony jest nasza planeta w swoich najbardziej niedostępnych zakątkach.  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/antarktyda-wyprawa-na-kraniec-swiata-dominik-szczepanski-mateusz-waligora-joanna-czaplewska-recenzja/  Współpraca recenzencka z @wydawnictwoliterackie 💙  #recenzjaksiążki #czytamyrazem #BookstagramPolska #wartoprzeczytać
Wyobraź sobie, że stoisz przed ogromnym regałem pe Wyobraź sobie, że stoisz przed ogromnym regałem pełnym miękkich motków wełny, a w Twojej głowie kłębią się dziesiątki pomysłów, które tylko czekają, by nabrać realnych kształtów pod Twoimi palcami. Często jednak między artystyczną wizją a gotowym swetrem staje bariera techniczna – brakujący splot, którego nazwy nie pamiętasz, lub skomplikowany układ oczek, który na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwy do odtworzenia bez nadludzkiej cierpliwości. Właśnie w takich momentach publikacja „Druty. Wielka księga ściegów” przestaje być tylko kolejną pozycją na księgarskiej półce, a staje się rodzajem magicznego, rzemieślniczego klucza otwierającego drzwi do nieskończonych możliwości projektowych. To nie jest zwykły podręcznik, lecz tętniące inspiracją kompendium, które udowadnia, że dwa metalowe pręty i kawałek nitki to narzędzia zdolne wyczarować niemal każdą strukturę, jaką podpowie nam wyobraźnia, o ile tylko dysponujemy odpowiednią mapą drogową.  Przeglądając strony poświęcone ściągaczom,  wzorom geometrycznym czy warkoczom, ma się nieodparte wrażenie obcowania z archiwum ludzkiej kreatywności w dziedzinie włókiennictwa. Każdemu z prezentowanych ściegów towarzyszy zdjęcie gotowej próbki, czytelny schemat graficzny wraz z legendą oraz szczegółowy opis wykonania.  #DrutyWielkaksięgaściegów to bogata merytorycznie encyklopedia, która bez wątpienia powinna znaleźć się w biblioteczce każdego pasjonata robótek ręcznych, niezależnie od poziomu jego zaawansowania. To książka, która nie tylko uczy rzemiosła i technicznej biegłości, ale przede wszystkim dodaje odwagi do śmiałego eksperymentowania z własnym stylem i skomplikowaną fakturą dzianiny. Jest to inwestycja w wiedzę, która realnie procentuje z każdym kolejnym wykonanym rzędem, zamieniając codzienne hobby w prawdziwą sztukę użytkową, a wszelkie dotychczasowe obawy przed skomplikowanymi schematami w czystą, niczym nieskrępowaną przyjemność tworzenia rzeczy pięknych i trwałych.  Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/druty-wielka-ksiega-sciegow-opracowanie-zbiorowe-recenzja/  Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_rm ❤ a za prezent dla dziewiarki @by_brioszka 💜  #Druty #recenzjaksiążki #pasją #robótkiręczne
Obserwuj
Kot, kawa i książki ©

2026