
Mapa miłości zapisana w zmarszczkach – recenzja książki „Babcia i dziadek” Quentin Gréban, Hélene Delforge
Czy zastanawialiście się kiedyś, jaki zapach ma czas, który zwalnia swój bieg tylko po to, by pozwolić nam zaczerpnąć tchu? Być może pachnie on starą szafą pełną flanelowych koszul, świeżo parzoną kawą zbożową, wyschniętą ziemią w ogrodzie lub kurzem osiadłym na grzbietach książek, których nikt nie otwierał od dekad. Relacja z dziadkami to w życiu większości z nas pierwszy kontakt z wiecznością i przemijaniem jednocześnie, to pomost rzucony nad przepaścią pokoleń, po którym stąpamy boso, czując pod stopami ciepło i bezpieczeństwo. Właśnie w tę niezwykłą międzypokoleniową przestrzeń zabiera nas duet Hélène Delforge i Quentin Gréban w książce „Babcia i dziadek”. To nie jest zwykła lektura, którą po prostu czyta się do poduszki i odkłada na półkę, to raczej bilet powrotny do krainy, w której zmarszczki są najpiękniejszą mapą przeżytych przygód, a milczenie znaczy więcej niż tysiąc pośpiesznie wypowiedzianych słów.

Hélène Delforge operuje słowem z precyzją i wrażliwością, tworząc krótkie teksty, które przypominają flesze z pamięci lub wpisy w starym, rodzinnym pamiętniku. Nie znajdziemy tu linearnej fabuły, wartkiej akcji czy spektakularnych zwrotów wydarzeń. Zamiast tego otrzymujemy mozaikę chwil – tych drobnych, pozornie nieistotnych gestów, jak poprawianie kocyka, wspólne patrzenie w okno czy cierpliwe tłumaczenie świata, który dla starszego pokolenia staje się coraz bardziej obcy, a dla młodszego jest wciąż nieodkrytą zagadką. Autorka z wyczuciem pokazuje, że bycie dziadkiem czy babcią to rola o tysiącu twarzy, to nie tylko stereotypowe pieczenie szarlotki, ale też surowość zasad, trudna lekcja historii, a czasem po prostu cicha obecność, która daje dziecku fundament poczucia bycia ważnym i kochanym bezwarunkowo.

Słowu pisanemu towarzyszą ilustracje Quentina Grébana. Artysta ten posiada umiejętność malowania emocji w taki sposób, że zdają się one niemal wychodzić poza krawędź papieru. Jego portrety dziadków z różnych stron świata, różnych kultur i epok są hołdem złożonym starości – nie tej kojarzonej z uwiądem, lecz tej nasyconej mądrością i spokojem. Każda kreska, każdy cień na twarzy starszej kobiety czy spracowane dłonie mężczyzny opowiadają osobną historię, którą możemy dopowiedzieć sobie sam w swojej wyobraźni. Ilustracje te są tak sugestywne, że nawet bez tekstu stanowiłyby spójną i poruszającą opowieść o tym, co w życiu najcenniejsze. To właśnie dzięki nim książka staje się międzypokoleniowym albumem, w którym każdy, niezależnie od wieku, odnajdzie cząstkę własnych wspomnień lub marzeń o idealnej relacji z bliskimi.

Choć „Babcia i dziadek” wydaje się pozycją skierowaną do najmłodszych, w rzeczywistości jest to lektura o podwójnym dnie, która najmocniej uderza w serca dorosłych czytelników. Teksty Delforge bywają metaforyczne, czasem trudne, dotykające tematów przemijania, odchodzenia i melancholii. Dla dziecka będzie to piękna opowieść o bliskości i bezpieczeństwie, jednak dla rodzica czy samego dziadka stanie się ona lustrem, w którym odbijają się ich własne lęki, tęsknoty i refleksje nad upływającym czasem. Książka ta nie boi się pokazywać, że relacje rodzinne bywają skomplikowane, że dziadkowie niosą w sobie bagaż doświadczeń, o których nie zawsze chcą mówić, i że każda zmarszczka na ich czole to zapisana karta walki o lepsze jutro dla swoich dzieci i wnuków. Jest to lektura, która uczy empatii i szacunku do starości, pokazując ją nie jako kres możliwości, ale jako nowy, fascynujący etap życia, w którym najważniejszą misją jest przekazywanie pałeczki dalej – zostawianie w sercach młodych ludzi „słodkiego i niezatartego śladu”.

Czytanie tej książki wspólnie z dzieckiem to proces, który wymaga zatrzymania się i porzucenia codziennego pośpiechu. To jedna z tych pozycji, które prowokują do pytań: „A jaki był twój dziadek?”, „O czym marzyła babcia, gdy była mała?”. Dzięki niej buduje się przestrzeń na dialog o korzeniach, o pamięci i o tym, co sprawia, że rodzina jest jednością mimo upływu lat i zmieniających się okoliczności. Niektóre wiersze mogą wydawać się zbyt abstrakcyjne dla kilkulatka, ale ich emocjonalny ładunek jest tak silny, że dziecko intuicyjnie wyczuwa zawartą w nich czułość. To wielka sztuka napisać książkę, która jest jednocześnie delikatna jak muślin i ciężka od znaczeń, które zostają w głowie na długie godziny po jej zamknięciu

„Babcia i dziadek” to pozycja wyjątkowa, stanowiąca czuły manifest miłości międzypokoleniowej i hołd dla tych, którzy są strażnikami naszej rodzinnej tożsamości. To książka, która w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie oferuje chwilę wytchnienia, ciszy i głębokiej refleksji nad wartością obecności drugiego człowieka. Niezależnie od tego, czy szukacie idealnego prezentu na Dzień Babci i Dziadka, czy po prostu chcecie wzbogacić domową biblioteczkę o dzieło, które będziecie z sentymentem wyciągać z półki przez lata, ten tytuł jest dobrym wyborem. To opowieść o tym, że choć czas płynie nieubłaganie, a my sami dorastamy i zmieniamy swoje role w życiowym teatrze, to miłość otrzymana od dziadków pozostaje w nas niczym bezpieczny port, do którego zawsze możemy wrócić w myślach, by ogrzać się przy wspomnieniu ich nieidealnej, ale najszczerszej pod słońcu opiekuńczości.

O książce:
Tytuł: Babcia i dziadek
Autor: Quentin Gréban, Hélene Delforge
Tłumaczenie: Jarosław Mikołajewski, Magdalena Mikołajewska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data premiery: 2026-01-14
Liczba stron: 72
Gatunek: Literatura dziecięca
Oficjalna recenzja portalu:

Ocena:
- Książeczka zainteresowała nas:
- Ilustracje zaciekawiły nas:
- Wydanie urzekło nas:
- Treść uwiodła nas:
Podsumowanie:
„Babcia i dziadek” to pozycja wyjątkowa, stanowiąca czuły manifest miłości międzypokoleniowej i hołd dla tych, którzy są strażnikami naszej rodzinnej tożsamości. To książka, która w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie oferuje chwilę wytchnienia, ciszy i głębokiej refleksji nad wartością obecności drugiego człowieka. Niezależnie od tego, czy szukacie idealnego prezentu na Dzień Babci i Dziadka, czy po prostu chcecie wzbogacić domową biblioteczkę o dzieło, które będziecie z sentymentem wyciągać z półki przez lata, ten tytuł jest dobrym wyborem. To opowieść o tym, że choć czas płynie nieubłaganie, a my sami dorastamy i zmieniamy swoje role w życiowym teatrze, to miłość otrzymana od dziadków pozostaje w nas niczym bezpieczny port, do którego zawsze możemy wrócić w myślach, by ogrzać się przy wspomnieniu ich nieidealnej, ale najszczerszej pod słońcu opiekuńczości.




