
„Usypianka” – Karolina Głogowska – recenzja
Niektóre miejsca, podobnie jak ludzie, noszą w sobie piętno przeszłości. Z każdym mijającym rokiem, z każdym lokatorem, z każdą radością i każdym dramatem, nasiąkają emocjami tak gęsto, że w końcu same stają się bohaterami opowieści. Powieść „Usypianka” Karoliny Głogowskiej, będąca drugim tomem jej cyklu osadzonego na Kociewiu, jest właśnie taką historią – w której to nie tyle ludzie kształtują otoczenie, co otoczenie zaczyna w złowrogi sposób kształtować ich. Karolina Głogowska ponownie zaprasza nas w rejon północnej Polski, gdzie sielankowy krajobraz ukrywa duszne sekrety, a nad domami wisi ciężar klątw i niesprawiedliwości, od których ucieczka wydaje się niemożliwa. W „Usypiance” autorka bierze na warsztat motyw nawiedzonego domu i odziedziczonego fatum, wzbogacając go o lokalny folklor i głęboką psychologiczną analizę relacji matka – córka. To historia, która wciąga i niepokoi, zmuszając do zastanowienia się, gdzie kończy się ludzka wola, a zaczyna destrukcyjna moc miejsca.
Książka rozpoczyna się od powrotu szesnastoletniej Heli i jej matki Matyldy na Kociewie oraz niespodziewanym spadkiem – starym domem przy tryfcie, pozostawionym przez ciotkę zmarłą w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla Matyldy, ten dom to szansa na nowy start i spełnienie marzenia o prowadzeniu agroturystyki, symbol nadziei na lepsze jutro. Dla Heli, miejsce to jest jednak przerażająco znajome – śniło jej się, wołając ją i obiecując odkrycie swoich mrocznych tajemnic. Ten kontrast w postrzeganiu domu od początku buduje napięcie między bohaterkami. Matylda widzi potencjał i biznes, odsuwając na bok wszelkie złowrogie sygnały, Hela natomiast niemal natychmiast wyczuwa złowieszczą aurę, która otacza posiadłość. Szybko okazuje się, że ta aura nie jest jedynie wytworem jej wyobraźni. Od pierwszych dni pobytu, Matylda i Hela muszą mierzyć się z otwartą wrogością sąsiadów, którzy z jakiegoś powodu knują przeciwko nim, a także z serią coraz groźniejszych wypadków i zjawieniem się nieproszonych, tajemniczych gości. Całe Kociewie zdaje się sprzysięgać przeciwko nowym lokatorkom. Karolina Głogowska umiejętnie dawkuje te wydarzenia, powoli i metodycznie zwiększając poczucie izolacji i zagrożenia, jakie otacza dom przy tryfcie. Jesteśmy stale utrzymywani w stanie lekkiego niepokoju, zastanawiając się, czy to, co się dzieje, jest wynikiem ludzkiej złośliwości i chciwości, czy też czymś bardziej nadprzyrodzonym i demonicznym.
Centralnym punktem narracji staje się relacja Heli z domem i jej determinacja, by odkryć jego sekret. Kiedy zachowanie Matyldy zaczyna się dramatycznie zmieniać – staje się ona coraz bardziej nerwowa, irracjonalna i opętana wizją agroturystyki, ignorując zagrożenia – podejrzenia Heli stają się pewnością. Dziewczyna jest przekonana, że to nie jest już jej matka, a stary budynek zmusza ludzi do czynienia zła. W tym miejscu, powieść wkracza na głęboko psychologiczny grunt. Obserwujemy zachwianie więzi matka – córka pod wpływem zewnętrznego, mrocznego czynnika. Hela musi nie tylko walczyć o prawdę i bezpieczeństwo, ale także ocalić relację z najważniejszą osobą w jej życiu, która staje się jej wrogiem i ofiarą jednocześnie. Z pomocą kilku sojuszników, w tym młodego chłopaka, Hela zanurza się w lokalne legendy i historię domu, odnajdując mroczne połączenia między przeszłością a teraźniejszością.

Autorka umiejętnie buduje atmosferę. Kociewie w jej wydaniu jest piękne, ale zarazem opresyjne i klaustrofobiczne. Używa języka regionu, wplatając w dialogi lokalne zwroty, co dodaje autentyczności i głębi. „Usypianka” to thriller z elementami grozy, gdzie stare grzechy dosłownie materializują się, by nękać kolejne pokolenia. Karolina Głogowska porusza temat traumy międzypokoleniowej i tego, jak skrzywdzone miejsca i niezażegnane konflikty mogą wpływać na psychikę i losy ludzi, nawet dziesiątki lat później. Dom przy tryfcie staje się metaforą tych niewypowiedzianych krzywd – jest miejscem, które nie pozwala zapomnieć, nie pozwala odejść w spokoju. Krok po kroku, Hela odkrywa, że za zjawiskami nadprzyrodzonymi kryje się bardzo ludzka tragedia, a zło, które opanowało dom, ma swoje korzenie w dawnej chciwości, zazdrości i niesprawiedliwości, które miały miejsce w tej okolicy. Moment, w którym dziewczyna konfrontuje się ze swoimi lękami i ostatecznie poznaje tożsamość „Usypianki” – ducha, który nie zaznał spokoju – jest zarówno przerażający, jak i głęboko poruszający.
„Usypianka” to literacka propozycja, która z pewnością zadowoli miłośników mrocznych tajemnic i regionalnych legend. Karolina Głogowska napisała wielowarstwową powieść, w której zbalansowała elementy grozy psychologicznej z wątkiem kryminalnym i elementami paranormalnymi. Książka nie tylko trzyma w napięciu, ale także zmusza do refleksji nad siłą dziedziczności – nie tylko materialnej, ale i duchowej. Autorka z powodzeniem udowadnia, że polskie prowincje mogą być równie intrygującym i przerażającym miejscem akcji, jak klasyczne scenerie światowego horroru. Powieść jest udanym kontynuowaniem cyklu, pogłębiając mitologię Kociewia i rozwijając postać Heli, która z nastolatki staje się prawdziwą bohaterką, gotową walczyć o duszę swojej rodziny i swojego miejsca na ziemi. To pozycja dla tych, którzy cenią sobie powieści, gdzie historia i mistycyzm splatają się z codziennym życiem, tworząc niepowtarzalną, mroczną i niezapomnianą opowieść.

O książce:
Tytuł: Usypianka
Autor: Karolina Głogowska
Wydawnictwo: Mięta
Data premiery: 2025-11-12
Liczba stron: 280
Cykl: Kociewie (tom 2)
Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Sprawdź, gdzie kupić:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Usypianka” to literacka propozycja, która z pewnością zadowoli miłośników mrocznych tajemnic i regionalnych legend. Karolina Głogowska napisała wielowarstwową powieść, w której zbalansowała elementy grozy psychologicznej z wątkiem kryminalnym i elementami paranormalnymi. Książka nie tylko trzyma w napięciu, ale także zmusza do refleksji nad siłą dziedziczności – nie tylko materialnej, ale i duchowej. Autorka z powodzeniem udowadnia, że polskie prowincje mogą być równie intrygującym i przerażającym miejscem akcji, jak klasyczne scenerie światowego horroru. To pozycja dla tych, którzy cenią sobie powieści, gdzie historia i mistycyzm splatają się z codziennym życiem, tworząc niepowtarzalną, mroczną i niezapomnianą opowieść.




