
„Śmierć między stronami” – Alek Rogoziński – recenzja
Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się, gdy do małego, prowincjonalnego miasteczka, w którym największym zmartwieniem jest to, czy proboszcz znowu przesadzi z długością kazania, wjeżdża ze świstem morderstwo? I to w miejscu tak niewinnym, tak przesiąkniętym zapachem starości i celulozy, jak księgarnia-antykwariat? A gdyby tak dorzucić do tego cztery wścibskie, urocze, acz w pełni zdeterminowane seniorki, które z gracją godną tajnych agentek (tylko z dużo gorszą fryzurą i zamiłowaniem do hazardu) postanawiają wziąć śledztwo w swoje ręce, mieszając szyki policji i generując komizm sytuacyjny na skalę, której nie powstydziłby się sam Szekspir, gdyby pisał komedie kryminalne? Odpowiedź brzmi: rodzi się „Śmierć między stronami” Alka Rogozińskiego, czyli dokładnie to, czego oczekujemy od mistrza czarnego humoru w sosie kryminalnym – inteligentnej, błyskotliwej i nieodkładalnej lektury, która sprawia, że śmiejemy się, choć powinniśmy drżeć z emocji.
Fabuła zawiązuje się w momencie, gdy właścicielka małej, walczącej o przetrwanie księgarni-antykwariatu – oczywiście z nieprzeciętnym wdziękiem i temperamentem, jak to u Alka Rogozińskiego bywa – dokonuje odkrycia, które z pewnością nie było wliczone w koszty prowadzenia działalności, zwłoki starszego mężczyzny w piwnicy. Jak na ironię, ów nieboszczyk był jej klientem i zostawił jej w spadku (nieświadomym, rzecz jasna) tajemniczy rękopis pamiętników lokalnej gwiazdy teatralnej, która zaginęła lata temu bez śladu. Od tego momentu w małym miasteczku następuje eskalacja absurdu i intrygi, w której z pozoru prosta sprawa szybko okazuje się mieć korzenie głęboko osadzone w przeszłości. Bo przecież w komedii kryminalnej trup w księgarni to tylko przystawka, a prawdziwe danie główne to chaos, jaki wywołuje on w życiu mieszkańców.
Największą siłą powieści, jak zresztą w większości dzieł Alka Rogozińskiego, są bohaterowie. Obok głównej bohaterki, która z gracją i determinacją próbuje uratować swój biznes i nie dać się wciągnąć w kryminalną spiralę (z miernym skutkiem), mamy galerię postaci tak barwnych, że mogłyby rozświetlić najciemniejszą noc. Na pierwszy plan oczywiście wysuwają się wspomniane seniorki-detektywi, które niczym cztery wścibskie, ale urocze harpie, wprowadzają do akcji niekontrolowany chaos i mnóstwo uśmiechu. Ich aktywne, często graniczące z szaleństwem, wtrącanie się w policyjne śledztwo, prowadzone przez lokalne stróże prawa i, na szczęście, wspierane przez powracającego komisarza Darskiego (bo w końcu, kto by to wszystko ogarnął?), to prawdziwy majstersztyk komizmu sytuacyjnego. Autor z dużą wprawą żongluje stereotypami, obnażając przywary i ludzką ciekawość, ale robi to z taką dozą ciepła i dystansu, że nawet najbardziej szalone pomysły bohaterek przyjmujemy z entuzjazmem.
Alek Rogoziński udowadnia, że doskonale zna swój gatunek, czerpiąc z klasycznych intryg w stylu Agathy Christie, którą zresztą z subtelnym mrugnięciem oka wspomina w fabule, ale jednocześnie serwując nam dużą dawkę czarnego humoru, który jest jego znakiem rozpoznawczym. Lekki, błyskotliwy styl i dialogi, które iskrzą dowcipem i sarkazmem, sprawiają, że książkę pochłania się w ekspresowym tempie. Jesteśmy wodzeni za nos, a podejrzanych jest cała plejada, co pozwala na samodzielne snucie domysłów, choć autor – nie po raz pierwszy – potrafi zaskoczyć rozwiązaniem. Co ważne, mimo iż na każdej stronie czai się żart i absurd, intryga pozostaje spójna i zagadkowa. Nie jest to tylko zbiór dowcipnych scen, ale pełnoprawny kryminał, który zmusza do myślenia, choć śmiech nie opuszcza nas nawet na sekundę.
„Śmierć między stronami” to książka, która przypomina, że kryminał nie musi być mroczny, by trzymać w napięciu, a trup w piwnicy to czasami tylko pretekst do doskonałej zabawy. To lektura idealna na odprężenie, na poprawę nastroju i na udowodnienie sobie, że nawet w obliczu zbrodni można zachować zdrowy rozsądek (choć niekoniecznie w przypadku wspomnianych wcześniej seniorek). Alek Rogoziński utrzymał poziom, do którego przyzwyczaił swoich fanów, dostarczając historię pełną zagadek, nietuzinkowych bohaterów i przede wszystkim – nieustającego śmiechu. Jeśli szukasz literatury, która łączy miłość do kryminalnych łamigłówek z solidną dawką humoru i pozwala na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości, to ta pozycja, doprawiona dużą szczyptą autoironii i absurdu, jest strzałem w dziesiątkę.

O książce:
Tytuł: Śmierć między stronami
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 2025-10-15
Liczba stron: 320
Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller
Oficjalna recenzja portalu:
Sprawdź gdzie kupić:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Śmierć między stronami” to książka, która przypomina, że kryminał nie musi być mroczny, by trzymać w napięciu, a trup w piwnicy to czasami tylko pretekst do doskonałej zabawy. To lektura idealna na odprężenie, na poprawę nastroju i na udowodnienie sobie, że nawet w obliczu zbrodni można zachować zdrowy rozsądek (choć niekoniecznie w przypadku wspomnianych wcześniej seniorek). Alek Rogoziński utrzymał poziom, do którego przyzwyczaił swoich fanów, dostarczając historię pełną zagadek, nietuzinkowych bohaterów i przede wszystkim – nieustającego śmiechu. Jeśli szukasz literatury, która łączy miłość do kryminalnych łamigłówek z solidną dawką humoru i pozwala na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości, to ta pozycja, doprawiona dużą szczyptą autoironii i absurdu, jest strzałem w dziesiątkę.




