
Literackie serce regionu znów bije mocniej – poznaliśmy finalistów Wawrzynu 2025
Kwiecień na Warmii i Mazurach upływa pod znakiem najważniejszych rozstrzygnięć w świecie książki. Dokładnie 7 kwietnia miało miejsce spotkanie Kapituły Wawrzynu, podczas którego po długich i zapewne burzliwych obradach wyłoniono finałową piątkę tegorocznej edycji. To prestiżowe wyróżnienie, przyznawane przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Olsztynie już od 2005 roku, niezmiennie honoruje najlepsze dzieła literackie, które swoim tematem lub osobą twórcy są silnie zakorzenione w naszym regionie. Zgodnie z tradycją, pod lupę wzięto publikacje z minionego roku, szukając w nich artystycznej doskonałości i regionalnego ducha.
W gronie tegorocznych nominowanych znalazły się pozycje niezwykle różnorodne, co udowadnia, że literatura regionalna wymyka się prostym definicjom. O statuetkę powalczą:
- Damian Jankowski z przejmującym utworem „Rubi” wydanym przez JanKa (więcej o książce)
- Emilia Konwerska z książką „Rzeczy robione specjalnie” od ArtRage (więcej o książce)
- Tomasz Słomczyński z reportażem „Delta: przez Żuławy” wydawnictwa Czarne (więcej o książce)
- Ishbel Szatrawska z „Wyrokiem” opublikowanym przez Cyrankę (więcej o książce)
- Tomasz Chlewiński i Rafał Trejnis, którzy w barwny sposób przedstawili „52 przypadki Pana Cypriana” dzięki wydawnictwu Timof Comics (więcej o książce)
Tak szeroki wachlarz gatunkowy – od reportażu po komiks – zapowiada wyjątkowo ciekawą końcówkę plebiscytu.
Całe przedsięwzięcie od lat cieszy się ogromnym wsparciem kluczowych postaci życia publicznego, w tym Marszałka Województwa Marcina Kuchcińskiego oraz Marii Bąkowskiej z Departamentu Kultury i Edukacji. Silny mecenat nad nagrodą sprawuje również Robert Szewczyk, Prezydent Olsztyna, wraz z całym Miastem oraz Wojewódzką Biblioteką Publiczną, która stanowi merytoryczne zaplecze konkursu. To właśnie dzięki tak szerokiej współpracy Wawrzyn stał się najważniejszą nagrodą literacką w tej części Polski.
Teraz oczy wszystkich zwracają się ku czytelnikom, ponieważ Wawrzyn to nagroda o dwóch obliczach. Obok werdyktu ekspertów, już wkrótce ruszy głosowanie na Wawrzyn Czytelników, dając każdemu miłośnikowi literatury szansę na bezpośrednie uhonorowanie ulubionej lektury.
źródło: Facebook – Wawrzyn – Literacka Nagroda Warmii i Mazur
Więcej o książkach:
„Rubi” – Damian Jankowski
Wydawnictwo: JanKa
Opis: Nie sigma, ale enigma – tak by można określić bohatera, który w powieści Damiana Jankowskiego mówi o ludziach sobie bliskich. Jest wśród nich Kamil, przyjaciel, który zginął i został właśnie pogrzebany. Jest dziewczyna-marzenie, realna i nierealna. Jest babcia Wanda ze swoimi siarczystymi przekleństwami. Mama, ojciec, siostra Ania, wujek Olek i ciocia Zosia okażą się postaciami z krwi i kości – uwikłanymi w barwne relacje wzajemne, wielkie i drobne szczegóły codzienności Wiagar. Wszyscy oni – nazwani i czule przedstawieni – staną się towarzyszami tej podróży z pogrzebu przyjaciela. Ożyją we wspomnieniach i dygresjach o rodzinnych kłopotach, tajemnicach i powtarzanych żartach. Gawęda, podsycana obecnością słuchaczki kierującej samochodem, stanie się podnietą do pytań najważniejszych. O zagadki losu, odmiany przyjaźni, miłości i śmierci. O to, jak rodzi się człowiek w życiu-podróży-opowieści.
Od autora:
Człowiek to nie ekspres do kawy. Nie wystarczy przeczytać instrukcję, by się go nauczyć. Człowieka można niby rozłożyć na części, ale czy można go potem poskładać? Tak całkiem? No nie wiem, śmiem wątpić. Nastroić? Nastroić to można gitarę, a i to raz po raz trzeba poprawiać. Żyjemy, więc się rozstrajamy. Sztuka, by nie rozstroić się tak kompletnie. Spodobała mi się walka, jaką podejmuje bohater-narrator powieści. Poszukuje on sensu poprzez swoje gadulstwo. Próbuje zrozumieć własny los. Żyje, więc opowiada. Opowiada, więc żyje.
„Rzeczy robione specjalnie” – Emilia Konwerska
Wydawnictwo: ArtRage
Opis: Nie sposób przewidzieć konsekwencji zakładania skarpetki – czyli debiut prozatorski Emilii Konwerskiej.
„Rzeczy robione specjalnie” to pomysły na wycieczki, ale tylko w głowie, dla wszystkich tych, którzy choć raz czuli się jak nurek uwięziony pod lodem, to niebezpieczne przygody wewnętrzne, w których dzieje się nic i wszystko, to wreszcie sprawy, o których nigdy się nie myśli, czyli myśli się o nich zawsze.
Te krótkie prozy, w których przygoda zaczyna się w momencie schodzenia po schodach i tam też się kończy, to historie, które nie mają początku, środku i końca – mają tylko momenty kulminacyjne. Ale choć autorka bawi się z czytelnikiem i formą opowiadania, znajdziemy tu pytania o relacje i bliskość, o przekraczanie granic i poczucie bezpieczeństwa.
Konwerska używa języka jak dobrze znanego przedmiotu, tyle że niezgodnie z jego przeznaczeniem. Proza zespołu nadpobudliwości psychoruchowej? Być może tylko tu skręcisz w kierunku, który przed chwilą jeszcze nie istniał.
„Delta: przez Żuławy” – Tomasz Słomczyński
Wydawnictwo: Czarne
Opis: Na Żuławach ludzie musieli sobie ufać. Życie i praca w miejscu, gdzie ziemia jest żyzna, lecz nieustannie zagrożona powodzią i podtopieniami, możliwe były dzięki silnej lokalnej wspólnocie. Mieszkali tu Niemcy, Polacy i Holendrzy. Protestanci i katolicy. Luteranie i menonici. Razem budowali wały, terpy i śluzy, osuszali ziemię pod pola uprawne i walczyli z zalewającą ich Wisłą.
Po 1945 roku już nic nie mogło być takie samo. Część domów zniknęła, część zmieniła właścicieli. W miejsce wysiedlonych Niemców i potomków pierwszych Olędrów przybyli nowi osadnicy. Zamieszkali na trudnych do uprawy, podmokłych terenach, w budynkach, które wydawały się im obce. Stali się nowymi Żuławiakami.
Tomasz Słomczyński próbuje opisać tożsamość mieszkańców tej krainy uwodzącej krajobrazem i naznaczonej wyraźną historyczną cezurą. Przygląda się obrazowi wyłaniającemu się z opowieści i archiwów. Odkrywa przed nami skrawek Polski poniżej poziomu morza, naszą melancholijną deltę.
„Wyrok” – Ishbel Szatrawska
Wydawnictwo: Cyranka
Opis: Nowa powieść Autorki bestsellera „Toń”!
Franciszek Strzelecki i Czesław Majda ruszają w pościg za zbiegiem. Mają wykonać wyrok śmierci. Nie kłopoczą się powodami, dla których partyzanci zlecili im tę robotę, przynajmniej na początku. Nie są zdolni do namysłu, a może wcale nie chcą zastanawiać się nad dwuznaczną rolą, jaką mają odegrać. Robili już w życiu znacznie podlejsze rzeczy. Poza tym mają wobec partyzantów dług do spłacenia; oddział leśnych ocalił ich kiedyś od śmierci z rąk niemieckich żołnierzy. Zresztą, człowiek, którego tropią jest pewnie zwykłym kolaborantem. Takiego zabijać nie szkoda. Strzelecki i Majda przemierzają wioski, lasy i hale. Mówią, że szukają mężczyzny, ponieważ chcą mu oddać pieniądze. Ludzie okazują im niechęć. Boją się uzbrojonych bandytów, podejrzewają, że nie chodzi o zwrot pieniędzy. Wiedzą, że ci dwaj to podejrzane typy, że trudnią się rabunkiem i mordowaniem, tak jak robili to przed wojną. Ale jednak wskazują im drogę. Ze strachu, a może dla świętego spokoju. Ktoś mówi, że głupi Tosiek ma znać kryjówkę skazańca, ale wymyka się w ostatniej chwili. Muszą go dorwać, wyciągnąć z niego informacje. Nie trzeba go wcale zabijać, to tylko wiejski głupek, nieszkodliwy idiota, nie ma żadnego związku z kolaborantami. Majda i Strzelecki wiedzą już, że są blisko. Czują ekscytację, ale w ich sercu zaczyna kiełkować też trudny do określenia lęk.
Co stanie się, kiedy w końcu spojrzą w oczy ofierze? Czy postępują słusznie, czy też popełniają kolejną zbrodnię? Czy po wykonaniu wyroku odkupią swe winy i przestaną być bandytami?
„52 przypadki Pana Cypriana” – Tomasz Chlewiński i Rafał Trejnis
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Opis: Pan Cyprian to mężczyzna w stosownym wieku, który przeszedł już smugę cienia; mieszka w dużym mieście na 44 piętrze („dokładnie pośrodku drogi między ziemią a niebem”) bloku z wielkiej płyty; jest samotnikiem, ale ma wiernego przyjaciela – psa o imieniu Pedro.
52 przypadki Pana Cypriana to szczególnie ambitna próba połączenia obrazu i litery, której śmiałość i subtelność znać już w tytule. Słychać tu aluzję zarówno do Przypadków Robinsona Crusoe, jak też do prozy, której bohaterem jest Pan Palomar (arcydzieło Italo Calvino),a wreszcie do poezji sygnowanej mianem Pana Cogito. Podobnych aluzji jest zresztą więcej, ale zawsze są dyskretne. – prof. Aleksander Nawarecki
Niewątpliwie jest to utwór oryginalny, będący zaproszeniem do dialogu lub refleksji nad własnym życiem, a przy tym udowadniający, że forma opowieści graficznej nie musi być infantylna i może z powodzeniem obyć się bez epatowania czy to dosadnym humorem, czy brutalnymi efektami. Scenariusz Tomasza Chlewińskiego jest mądry – proponuje pełne pogody ducha spojrzenie na naszą codzienną egzystencję i zawiera spory ładunek niebagatelnych przemyśleń. Rafał Trejnis jest zaś uzdolnionym rysownikiem, sięgającym po niebanalne rozwiązania graficzne, ale dbającym o estetykę i czytelność rysunkowego przekazu. Komiksów takich powstaje w Polsce zdecydowanie mało (powiedziałbym, że za mało),rzadko też zdarza się, by pojawiały się u nas przedruki utworów zagranicznych, utrzymanych w podobnej poetyce i podejmujących taką tematykę. – prof. Jerzy Szyłak
![]()



