
„Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” – Dominik Szczepański, Mateusz Waligóra, Joanna Czaplewska – recenzja
Wyobraź sobie miejsce, gdzie cisza ma fizyczny ciężar, a horyzont zaciera się w nieskończonej bieli, w której nie sposób odróżnić nieba od ziemi. Miejsce tak surowe, że każdy oddech wydaje się małym zwycięstwem nad naturą, a jednocześnie tak olśniewające, że podróżnicy ryzykują życie, by choć przez chwilę stać się jego częścią. Antarktyda od wieków kusi śmiałków, będąc ostatnią wielką zagadką naszej planety, lodową twierdzą strzegącą tajemnic sprzed milionów lat. To właśnie tam, na sam kraniec świata, zabierają nas autorzy niezwykłej publikacji, która jest czymś znacznie więcej niż tylko literaturą podróżniczą dla młodych czytelników. Książka „Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata”, stworzona przez tercet: Dominik Szczepański, Mateusz Waligóra i Joanna Czaplewska, to zaproszenie do przeżycia przygody, która zmienia postrzeganie własnych granic i potęgi przyrody.

Głównym bohaterem i jednocześnie naszym przewodnikiem po tym mroźnym królestwie jest Mateusz Waligóra – człowiek, który udowodnił, że marzenia poparte żelazną dyscypliną mogą zaprowadzić człowieka na sam biegun południowy. Jego wyprawa nie była jednak turystyczną wycieczką, lecz samotnym, morderczym marszem na nartach, podczas którego przez 1200 kilometrów jedynym towarzyszem był świst wiatru i własne myśli. Dzięki kunsztowi reporterskiemu Dominika Szczepańskiego, który spisał tę relację, odnosimy wrażenie, jakbyśmy siedzieli tuż obok podróżnika w jego namiocie, ogrzewając dłonie nad palnikiem i słuchając opowieści o trudach, które dla większości z nas są niewyobrażalne. Narracja prowadzona jest w sposób plastyczny i dynamiczny, unikając przy tym zbędnego patosu, co sprawia, że historia staje się bliska i zrozumiała nawet dla najmłodszego odbiorcy.

Jednym z ciekawszych aspektów tej publikacji jest jej wielowarstwowość, ponieważ autorzy zgrabnie przeplatają osobiste przeżycia Mateusza Waligóry z solidną porcją wiedzy naukowej i historycznej. Dowiadujemy się nie tylko, jak smakuje liofilizowane jedzenie w temperaturze minus trzydziestu stopni Celsjusza, ale także zagłębia się w fascynującą przeszłość kontynentu. Książka stawia pytania, które rozpalają wyobraźnię: jak to możliwe, że ta lodowa pustynia była kiedyś zieloną krainą porośniętą lasami? Jakie stworzenia zamieszkiwały Antarktydę miliony lat temu i co kryje się pod lodową czapą o grubości czterech kilometrów? Odpowiedzi na te pytania są podane w sposób lekki i wciągający, budując obraz miejsca, które jest nie tylko wielką lodówką świata, ale przede wszystkim żywym laboratorium historii Ziemi.

Nie można pominąć warstwy estetycznej, która w przypadku tej pozycji odgrywa rolę kluczową. Ilustracje Joanny Czaplewskiej, wykonane na podstawie zdjęć z prawdziwej ekspedycji, wprowadzają unikalny klimat. Artystka operuje paletą barw, która oddaje surowość antarktycznego krajobrazu, a jednocześnie wydobywa z niego ukryte piękno – od subtelnych błękitów lodu po głębokie granaty oceanu. Grafiki te nie są jedynie dodatkiem do tekstu, lecz autonomicznym środkiem przekazu, który pozwala lepiej zrozumieć skalę wyzwania, przed jakim stanął Mateusz Waligóra. Widzimy ogrom szczelin lodowych, konstrukcję sań ciągniętych przez podróżnika oraz majestat pingwinów i wielorybów, które są prawdziwymi gospodarzami tych wód. To właśnie ta wizualna strona książki sprawia, że mróz niemal fizycznie szczypie w policzki podczas lektury.

Książka ta jest również cenną lekcją psychologii podróży i hartowania ducha. Mateusz Waligóra i Dominik Szczepański nie lukrują rzeczywistości – pokazują strach, zmęczenie, chwile zwątpienia i tęsknotę za bliskimi, która na pustkowiu staje się silniejsza niż gdziekolwiek indziej. Autorzy tłumaczą, dlaczego narty są lepsze od psiego zaprzęgu w specyficznych warunkach i jak przygotować się do drogi, by nie tylko osiągnąć cel, ale przede wszystkim bezpiecznie wrócić do domu. Uczą młodego czytelnika, że każda wielka wyprawa, niezależnie od tego, czy kończy się na biegunie, czy na realizacji małego, prywatnego celu, wymaga pokory wobec natury i szacunku do własnych ograniczeń. To opowieść o tym, że największe bitwy często toczą się nie z wiatrem czy mrozem, ale we własnej głowie.

„Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” to pozycja, która łączy cechy reportażu, literatury przygodowej i edukacyjnej. To lektura, która rozgrzewa wyobraźnię do czerwoności, mimo że traktuje o najzimniejszym miejscu na naszym globie. Dzięki synergii doświadczenia podróżniczego Mateusza Waligóry, lekkiego pióra Dominika Szczepańskiego i artystycznej wrażliwości Joanny Czaplewskiej powstała książka, która inspiruje do odkrywania świata i udowadnia, że niemożliwe staje się możliwe, gdy tylko odważymy się zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok na śniegu. To pozycja dla każdego marzyciela, bez względu na wiek, bo przypomina nam o tym, jak piękna, krucha i warta ochrony jest nasza planeta w swoich najbardziej niedostępnych zakątkach.

O książce:
Tytuł: Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata
Autor: Dominik Szczepański, Mateusz Waligóra,
Joanna Czaplewska
Wydawnictwo: Literackie
Data premiery: 2026-01-14
Liczba stron: 88
Gatunek: Poznawanie świata
Wiek: 6 – 8 lat
Za książkę dziękuję:

Sprawdź, gdzie kupić:
Ocena:
- Książeczka zainteresowała nas:
- Ilustracje zaciekawiły nas:
- Wydanie urzekło nas:
- Treść uwiodła nas:
Podsumowanie:
„Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” to pozycja, która łączy cechy reportażu, literatury przygodowej i edukacyjnej. To lektura, która rozgrzewa wyobraźnię do czerwoności, mimo że traktuje o najzimniejszym miejscu na naszym globie. Dzięki synergii doświadczenia podróżniczego Mateusza Waligóry, lekkiego pióra Dominika Szczepańskiego i artystycznej wrażliwości Joanny Czaplewskiej powstała książka, która inspiruje do odkrywania świata i udowadnia, że niemożliwe staje się możliwe, gdy tylko odważymy się zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok na śniegu. To pozycja dla każdego marzyciela, bez względu na wiek, bo przypomina nam o tym, jak piękna, krucha i warta ochrony jest nasza planeta w swoich najbardziej niedostępnych zakątkach.




