
„Góra kłopotów” – Marek Stelar – recenzja
Święta Bożego Narodzenia. Czas pokoju, miłości i rodzinnej sielanki, prawda? A co jeśli zamiast anielskiego śpiewu słychać zgrzytanie zębów, prezenty okazują się źródłem nieporozumień, a kolacja wigilijna grozi wybuchem większym niż fajerwerki w Sylwestra? Marek Stelar, znany dotąd z mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki i bezkompromisowych kryminałów, tym razem udowadnia, że potrafi rozbawić nas do łez, serwując przezabawną komedię pomyłek, od której wprost nie sposób się oderwać. „Góra kłopotów” to gwarancja poprawy humoru i dowód na to, że nawet w najbardziej zwariowanych sytuacjach rodzinnych można znaleźć mnóstwo powodów do śmiechu – nawet jeśli bohaterom nie zawsze jest do śmiechu. Przygotujcie się na świąteczny chaos w najlepszym wydaniu.
W malowniczej scenerii u podnóża Gór Izerskich, w starej, klimatycznej willi, zebrać ma się liczna rodzina, aby wspólnie spędzić Święta Bożego Narodzenia. Głównym (i często bezradnym) narratorem tych wydarzeń jest Misiek, który wraz z żoną Bożeną i nastoletnim synem Jackiem przyjeżdża do teściowej. Misiek, przyzwyczajony do względnego spokoju, z pewną dozą niepokoju oczekuje na zjazd rodzinny, doskonale wiedząc, że gdzie pojawia się jego Szwagier, tam z pewnością pojawią się i kłopoty. I w tym przypadku jego obawy okazują się aż nadto uzasadnione.
Już samo przybycie do willi zwiastuje nadchodzącą katastrofę – gospodyni, seniorka rodu, jest nieobecna, a zamiast przystrojonej choinki gości wita powalone na wigilijnym stole drzewko. To jednak dopiero początek lawiny niefortunnych zdarzeń, która z każdą godziną przybiera na sile, wciągając bohaterów w coraz bardziej absurdalne i komiczne sytuacje. Od zaginięcia tajemniczego gościa, który pojawił się w willi nie wiadomo skąd i dlaczego, przez awarię prądu i odcięcie od świata przez śnieżycę, aż po serię pomyłek, nieporozumień i kuriozalnych zdarzeń, w których główną rolę odgrywa (ku rozpaczy Miśka i uciesze czytelnika) Szwagier.
„Góra kłopotów” to przezabawna komedia pomyłek, w której humor sytuacyjny gra pierwsze skrzypce. Marek Stelar mistrzowsko konstruuje kolejne sceny, w których z pozoru błahe zdarzenia urastają do rangi katastrofy, a próby naprawienia sytuacji prowadzą do jeszcze większego chaosu. Dialogi są błyskotliwe, pełne ciętych ripost i sarkastycznych uwag, które idealnie oddają realia polskich rodzinnych spotkań. Relacje między bohaterami – zwłaszcza dynamiczna i pełna napięcia „przyjaźń” Miśka ze Szwagrem – są źródłem nieustającej rozrywki. Szwagier, postać, której nie da się zapomnieć, to prawdziwy generator kłopotów, człowiek o złotym sercu i absolutnym braku zdolności przewidywania konsekwencji swoich działań, co prowadzi do serii przezabawnych wpadek.
Mimo że w tle pojawia się delikatny wątek „prawie kryminalny” związany z tajemniczym zniknięciem, nie on jest głównym motorem napędowym tej historii. Stanowi raczej pretekst do wplątania bohaterów w kolejne zwariowane sytuacje i do ukazania ich reakcji na nietypowe wyzwania. Marek Stelar skupia się na relacjach międzyludzkich, na zderzeniu różnych charakterów i na tym, jak w obliczu kryzysu (nawet tego komediowego) wychodzą na jaw najróżniejsze cechy naszych bliskich. Autor z dużą empatią, choć z przymrużeniem oka, portretuje swoją „górę kłopotów” – rodzinę Miśka i ich ekscentrycznych krewnych. Każda postać jest barwna i charakterystyczna, dodając historii kolorytu i autentyczności. Z łatwością odnajdziemy w nich cechy znane z własnych rodzinnych spotkań, co tylko potęguje humor i sprawia, że śmiech często przeplata się z westchnieniem „och, znam to skądś!”.
Tempo powieści jest dynamiczne, a akcja, choć osadzona głównie w jednym miejscu, nie pozwala na nudę. Krótkie rozdziały i szybkie tempo rozwoju wypadków sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie, z niecierpliwością czekając na kolejną katastrofę, która spadnie na bohaterów. Styl Marka Stelara w tej odsłonie jest lekki, przystępny i pełen niewymuszonego humoru. Autor udowadnia, że potrafi doskonale odnaleźć się w nowym dla siebie gatunku, serwując nam rozrywkę na najwyższym poziomie.
„Góra kłopotów” to idealna lektura dla wszystkich, którzy szukają odskoczni od codzienności i pragną zanurzyć się w świecie pełnym śmiechu i pozytywnej energii. To książka, która przypomina, że nawet w najbardziej skomplikowanych sytuacjach rodzinnych, wsparcie bliskich (nawet jeśli to wsparcie przychodzi w dość nieporadny sposób) i poczucie humoru są bezcenne. Marek Stelar stworzył opowieść, która bawi do łez, jednocześnie skłaniając do ciepłych refleksji na temat rodziny i jej niezwykłej, często szalonej, dynamiki.
„Góra kłopotów” to rewelacyjna, przezabawna komedia pomyłek. To idealna lektura dla wszystkich, którzy szukają odskoczni od codzienności i pragną zanurzyć się w świecie pełnym śmiechu i pozytywnej energii. To książka, która rozgrzeje Wasze serca lepiej niż grzane wino i sprawi, że na własne rodzinne perypetie spojrzycie z dużo większym dystansem i uśmiechem. Po lekturze tej książki, na samą myśl o Szwagrze na Waszej twarzy pojawi się szeroki uśmiech. Polecam gorąco wszystkim – niezależnie od tego, czy Wasze rodzinne święta przypominają sielankę z pocztówki, czy raczej plan filmowy komedii Barei.

O książce:
Tytuł: Góra kłopotów
Autor: Marek Stelar
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2022-10-26
Liczba stron: 304
Cykl: Góra kłopotów (tom 1)
Gatunek: Literatura obyczajowa
Sprawdź, gdzie kupić:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Góra kłopotów” to rewelacyjna, przezabawna komedia pomyłek. To idealna lektura dla wszystkich, którzy szukają odskoczni od codzienności i pragną zanurzyć się w świecie pełnym śmiechu i pozytywnej energii. To książka, która rozgrzeje Wasze serca lepiej niż grzane wino i sprawi, że na własne rodzinne perypetie spojrzycie z dużo większym dystansem i uśmiechem. Po lekturze tej książki, na samą myśl o Szwagrze na Waszej twarzy pojawi się szeroki uśmiech. Polecam gorąco wszystkim – niezależnie od tego, czy Wasze rodzinne święta przypominają sielankę z pocztówki, czy raczej plan filmowy komedii Barei.



