"Markiz" - Przemysław Piotrowski - Kot, kawa i książki
Kryminał, sensacja, thriller,  Książki

Witajcie w piekle na Helu – recenzja książki „Markiz” Przemysława Piotrowskiego

Wyobraź sobie miejsce, które kojarzy się z wakacyjną beztroską, szumem fal i krzykiem mew. Półwysep Helski – wąski skrawek lądu, zewsząd otoczony wodą, w sezonie tętniący życiem, a poza nim – opustoszały, surowy i niemal klaustrofobiczny. To właśnie tutaj Przemysław Piotrowski postanowił osadzić akcję swojej kolejnej powieści z cyklu o komisarzu Igorze Brudnym. Jednak w świecie Piotrowskiego piasek nie jest złocisty, lecz nasiąknięty krwią, a morska bryza niesie ze sobą odór rozkładu i strachu. „Markiz” to nie tylko kolejny tom serii, to zaproszenie do makabrycznego tańca, w którym partnerem jest potwór ukryty za maską wyrafinowania. Jeśli myśleliście, że o złu powiedziano już wszystko, ta lektura szybko wyprowadzi Was z błędu.

Igor Brudny to postać, której nie trzeba przedstawiać fanom polskiego kryminału. To bohater „po przejściach” w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu. Jego przeszłość, naznaczona traumą z sierocińca prowadzonego przez sadystyczne zakonnice, ukształtowała go jako człowieka twardego, cynicznego, ale posiadającego własny, niezłomny kodeks moralny. W „Markizie” Brudny powraca w formie, która zachwyca – jest zdeterminowany, piekielnie inteligentny i jak zwykle bezkompromisowy. Przemysław Piotrowski doskonale radzi sobie z ewolucją swojego kluczowego bohatera. Brudny nie jest już tylko „maszyną do ścigania przestępców”. Autor pozwala nam zajrzeć głębiej w jego wewnętrzne konflikty, pokazując człowieka, który walczy nie tylko ze sprawcami zbrodni, ale i z własnymi demonami. To właśnie ta głębia psychologiczna sprawia, że seria nie traci na świeżości, a my czujemy autentyczną więź z komisarzem, kibicując mu w każdym, nawet najbardziej beznadziejnym kroku. Wybór Helu na miejsce akcji to ciekawe posunięcie, które dodaje historii surowości. Autor sprawnie wykorzystuje specyficzną topografię półwyspu – ten wąski skrawek lądu, z jedną drogą dojazdową i wszechobecną wodą, staje się dla bohaterów naturalną pułapką. Jednak Przemysław Piotrowski nie ogranicza się tylko do budowania nastroju morską bryzą. Wplata w fabule wątki historyczne i lokalne legendy, które nie tylko urozmaicają scenerię ale też dodają jej tajemniczości. Autor prowadzi nas przez duszne korytarze dawnych schronów i militarne pozostałości, sprawiając, że jeszcze bardziej czujemy zapach śmierci.

Przemysław Piotrowski znany jest z tego, że nie bierze jeńców. „Markiz” to książka brutalna, momentami drastyczna, ale – co ważne – nigdy nie jest to przemoc bezcelowa. Każdy opis, każda makabryczna scena służy budowaniu realizmu i ukazaniu potworności, do jakich zdolny jest człowiek. Autor z chirurgiczną precyzją konstruuje postać głównego „złoczyńcy”. Tytułowy Markiz to postać fascynująca i odrażająca jednocześnie. To zbrodniarz inteligentny, który bawi się z policją w kotka i myszkę, celebrując swoje czyny z przerażającą estetyką. Dynamika śledztwa jest zawrotna. Autor potrafi dawkować napięcie tak, by czytelnik, kończąc rozdział, obiecywał sobie „jeszcze tylko jeden”, po czym orientował się, że jest już głęboka noc. Tak było w moim przypadku. Kolejne tropy prowadzą w ślepe uliczki, a zwroty akcji są na tyle nieoczywiste, że nawet znawcy gatunku mogą poczuć się zaskoczeni. Autor umiejętnie miesza wątki kryminalne z elementami thrillera psychologicznego, zmuszając nas do refleksji nad naturą zła i tym, gdzie kończy się sprawiedliwość, a zaczyna zemsta.

Warsztat Przemysława Piotrowskiego dla mnie jest bez skazy. Język jest mięsisty, konkretny, pozbawiony zbędnych ozdobników, co idealnie pasuje do gatunku. Dialogi brzmią naturalnie – są szorstkie tam, gdzie trzeba, i pełne napięcia w kluczowych momentach. Autor ma dar do tworzenia wyrazistych postaci drugoplanowych. Współpracownicy Brudnego czy mieszkańcy Helu to nie papierowe figury, ale ludzie z krwi i kości, z własnymi historiami i motywacjami. Warto również zwrócić uwagę na sposób, w jaki autor splata wątki z poprzednich tomów z nową historią. Choć „Markiz” broni się jako autonomiczna powieść, znajomość całej serii pozwala w pełni docenić niuanse i rozwój relacji między bohaterami. To literackie uniwersum jest spójne i wiarygodne, co w przypadku długich serii nie zawsze jest oczywistością.

„Markiz” to majstersztyk współczesnego polskiego kryminału, który zadowoli nawet najbardziej wymagających fanów gatunku. Przemysław Piotrowski stworzył historię gęstą od emocji, mroczną i bezkompromisową, w której granica między dobrem a złem ulega niebezpiecznemu rozmyciu. To powieść o maskach, które nosimy na co dzień, i o tym, co dzieje się, gdy te maski zostają brutalnie zdarte. Doskonałe tempo, świetnie oddany klimat izolacji na Helu oraz postać Igora Brudnego, który z każdą sprawą staje się nam bliższy, sprawiają, że od tej książki nie sposób się oderwać. Jeśli szukacie lektury, która zostawi w Was ślad, wywoła ciarki na plecach i nie pozwoli o sobie zapomnieć długo po odłożeniu na półkę – „Markiz” jest pozycją obowiązkową. To literackie uderzenie obuchem, po którym długo dochodzi się do siebie.

"Markiz" - Przemysław Piotrowski - okładka

O książce:
Tytuł: Markiz
Autor: Przemysław Piotrowski
Wydawnictwo: Czarna Owca

Data wydania: 2026-03-11
Liczba stron: 344
Cykl: Igor Brudny (tom 9)
Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller

 

Oficjalna recenzja portalu:

 

Ocena:
  • Książka zainteresowała mnie:
  • Akcja wciągnęła mnie:
  • Narracja uwiodła mnie:
  • Temat zaciekawił mnie:
  • Postacie zawładnęły mną:
5

Podsumowanie:

„Markiz” to majstersztyk współczesnego polskiego kryminału, który zadowoli nawet najbardziej wymagających fanów gatunku. Przemysław Piotrowski stworzył historię gęstą od emocji, mroczną i bezkompromisową, w której granica między dobrem a złem ulega niebezpiecznemu rozmyciu. To powieść o maskach, które nosimy na co dzień, i o tym, co dzieje się, gdy te maski zostają brutalnie zdarte. Doskonałe tempo, świetnie oddany klimat izolacji na Helu oraz postać Igora Brudnego, który z każdą sprawą staje się nam bliższy, sprawiają, że od tej książki nie sposób się oderwać. Jeśli szukacie lektury, która zostawi w Was ślad, wywoła ciarki na plecach i nie pozwoli o sobie zapomnieć długo po odłożeniu na półkę – „Markiz” jest pozycją obowiązkową. To literackie uderzenie obuchem, po którym długo dochodzi się do siebie.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *