
Kiedy smartwatch wie o Tobie więcej niż własna mama – recenzja książki „SmartUla. Boty i kłopoty” Boguś Janiszewski
Wyobraź sobie świat, w którym nie musisz się zastanawiać, czy jesteś głodny, smutny czy zmęczony – Twój smartwatch wie to pierwszy i od razu wysyła sygnał do lodówki lub sugeruje odpowiednią dawkę „szczęśliwych witamin”. Brzmi jak utopia? A może jak cyfrowa pułapka, w której wolna wola zostaje zastąpiona przez linijki kodu? Boguś Janiszewski, znany z rozkładania skomplikowanych mechanizmów świata na czynniki pierwsze, tym razem zaprasza nas do tajnego miasta naukowców, gdzie technologia nie jest tylko dodatkiem do życia, ale jego kręgosłupem. „SmartUla. Boty i kłopoty” to literacki rollercoaster, który wjeżdża z impetem w środek debaty o sztucznej inteligencji, prywatności i granicach między tym, co ludzkie, a tym, co wygenerowane.

Główna bohaterka, Ula, to dziewczynka, której przyszło dorastać w miejscu, gdzie granica między rzeczywistością a symulacją niemal całkowicie się zaciera. Jej rodzice, pochłonięci pracą naukową, często korzystają z „mamatarek” i „tatatarów” – cyfrowych awatarów, które mają zastępować ich fizyczną obecność. Wszystko wydaje się działać bez zarzutu, dopóki system nie zaczyna „glitchować”. Kiedy mamatarka Uli zaczyna się niepokojąco pikselować, a brat dosłownie znika w czeluściach internetu, dziewczynka uświadamia sobie, że życie w inteligentnym mieście to nie tylko wygoda, ale i ogromne ryzyko. Wraz z Ulą w podróż wyrusza Bronek – robot, który jest „zbyt uczciwy”, co w świecie pełnym algorytmów nastawionych na manipulację, staje się źródłem zarówno komizmu, jak i głębokiej refleksji. Ta dwójka tworzy duet, który musi stawić czoła nie tylko wirusom czy podejrzanym aplikacjom, ale przede wszystkim własnym przekonaniom o tym, komu można ufać w sieci.

Boguś Janiszewski posiada rzadką umiejętność tłumaczenia trudnych terminów bez używania mentorskiego tonu. „SmartUla. Boty i kłopoty” to nie jest nudny podręcznik informatyki, ale powieść przygodowa, która „przemyca” wiedzę między innymi o algorytmach (jak decydują o tym, co widzimy np. w social mediach), deepfejkach (dlaczego twarz na ekranie nie zawsze należy do osoby, za którą się podaje) a także o fejkach i klikomatach (jak mechanizmy sieciowe żerują na naszej uwadze). Autor genialnie pokazuje, że internet to nie tylko magiczna przestrzeń rozrywki, ale skomplikowana infrastruktura, w której każda nasza zgoda na „regulamin” ma swoją cenę. Książka uczy czujności – nie tej paranoicznej, ale zdrowej, krytycznej postawy wobec cyfrowych komunikatów.
Nie sposób pisać o tej książce, pomijając oprawę wizualną. Tomek Minkiewicz stworzył ilustracje, które żyją własnym rytmem. Wstawki komiksowe dynamizują akcję i urozmaicają młodemu czytelnikowi poznawanie owej historii. Stylistyka rysunków ciekawie oddaje technologiczny klimat opowieści – jest tu trochę futurystycznego chłodu, ale też mnóstwo emocji wypisanych na twarzach bohaterów. Obraz i tekst współpracują tu na zasadzie synergii, co sprawia, że „SmartUla. Boty i kłopoty” jest niezwykle atrakcyjna dla pokolenia przyzwyczajonego do kultury obrazkowej.

Dużym atutem publikacji jest umieszczony na końcu słowniczek z pojęciami. To swoiste „koło ratunkowe” dla młodych czytelników (i pewnie niejednego rodzica), które porządkuje terminologię użytą w fabule. Dzięki niemu pojęcia takie jak „bot”, „awatar” czy „serwer” przestają być tylko abstrakcyjnymi hasłami, a stają się konkretnymi narzędziami, które rozumiemy i potrafimy nazwać. To sprawia, że książka ma dużą wartość edukacyjną, nie tracąc przy tym nic z lekkości beletrystyki.
„SmartUla. Boty i kłopoty” to lektura, po którą warto sięgnąć, w szczególności w czasach, gdy sztuczna inteligencja puka do naszych drzwi (a czasem już w nich siedzi). To mądra, zabawna i momentami dreszczowa opowieść o tym, że technologia powinna służyć człowiekowi, a nie go zastępować. Boguś Janiszewski przypomina nam, że choć boty mogą być genialne, a algorytmy niezawodne, to prawdziwe relacje, błędy i ludzka niedoskonałość są tym, co nadaje życiu smak. Jeśli szukasz książki, która rozbudzi w dziecku pasję do odkrywania świata, a jednocześnie wyposaży je w cyfrową tarczę ochronną – „SmartUla. Boty i kłopoty” będzie strzałem w dziesiątkę. To dowód na to, że o trudnych sprawach można pisać z pasją, humorem i szacunkiem do inteligencji młodego czytelnika.

O książce:
Tytuł: SmartUla. Boty i kłopoty
Autor: Boguś Janiszewski
Wydawnictwo: Papilon
Data premiery: 2026-03-25
Liczba stron: 144
Ilustracje: Tomasz Minkiewicz
Gatunek: Powieści dla dzieci
Za egzemplarz do recenzji dziękuje wydawnictwu:

Ocena:
- Książeczka zainteresowała nas:
- Ilustracje zaciekawiły nas:
- Wydanie urzekło nas:
- Treść uwiodła nas:
Podsumowanie:
„SmartUla. Boty i kłopoty” to lektura obowiązkowa w czasach, gdy sztuczna inteligencja puka do naszych drzwi (a czasem już w nich siedzi). To mądra, zabawna i momentami dreszczowa opowieść o tym, że technologia powinna służyć człowiekowi, a nie go zastępować. Boguś Janiszewski przypomina nam, że choć boty mogą być genialne, a algorytmy niezawodne, to prawdziwe relacje, błędy i ludzka niedoskonałość są tym, co nadaje życiu smak. Jeśli szukasz książki, która rozbudzi w dziecku pasję do odkrywania świata, a jednocześnie wyposaży je w cyfrową tarczę ochronną – „SmartUla. Boty i kłopoty” będzie strzałem w dziesiątkę. To dowód na to, że o trudnych sprawach można pisać z pasją, humorem i szacunkiem do inteligencji młodego czytelnika.




