
Między racjonalizmem a szaleństwem – recenzja książki „Biały dom” Andrzej Pilipiuk
Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie zapach antyseptyków miesza się z wonią stęchłego kurzu egipskich grobowców, a naukowa precyzja musi skapitulować przed szeptami szamanów i wizjami z pogranicza obłędu. Andrzej Pilipiuk, Wielki Grafoman polskiej fantastyki, powraca w formie, którą jego fani kochają najbardziej – jako mistrz krótkiej formy i przewodnik po labiryntach alternatywnej historii. „Biały Dom” to nie jest kolejna opowieść o politycznych układach, lecz mroczny, fascynujący i momentami głęboko niepokojący zapis zmagań człowieka z tym, co niepoznawalne, ukryte w mrokach odległej przeszłości i samej ludzkiej krwi. To zaproszenie do świata, w którym nazwa ta nabiera zupełnie nowego, metafizycznego i złowrogiego znaczenia.
Zbiór „Biały Dom” opiera się na dwóch filarach, dobrze znanych czytelnikom Andrzeja Pilipiuka: doktorze Skórzewskim oraz Robercie Stormie. To dwaj bohaterowie, którzy reprezentują różne epoki, ale tę samą, nienasyconą ciekawość świata. Doktor Skórzewski, lekarz, to postać tragiczna i fascynująca zarazem. W opowiadaniach zawartych w tym tomie widzimy go jako człowieka nauki, który zostaje zmuszony do przekroczenia granic racjonalizmu. Andrzeja Pilipiuka wyśmienicie oddaje klimat epoki – czasu, gdy medycyna stawiała pierwsze, często krwawe kroki w stronę nowoczesności. Motyw „tajemniczej transfuzji krwi” oraz poszukiwań w egipskim Fajum to klasyczny Pilipiuk: duszna atmosfera, dbałość o detale historyczne i medyczne, a w tle wielka tajemnica, która może przynieść ratunek ludzkości lub jej zgubę. Z kolei Robert Storm, współczesny poszukiwacz staroci i tropiciel zagadek przeszłości, to postać lżejsza, choć niepozbawiona głębi. Jego wątek, związany z przepowiednią ucznia Rasputina i poszukiwaniem mozaiki, wprowadza do zbioru element sensacyjny i mistyczny. Storm jest naszym łącznikiem z historią, która nie chce zostać zapomniana, a jego przygody czyta się z wypiekami na twarzy, kibicując mu w rozwiązywaniu kolejnych rebusów rzuconych przez los.
To, co spaja „Biały Dom” w spójną całość, to głęboka refleksja nad ceną postępu oraz pytania o granice ludzkiego poznania. Autor zastanawia się, czy wszystko, co starożytne, powinno zostać odkopane i czy każda choroba ma swoje źródło wyłącznie w biologii, czy może niektóre schorzenia to klątwy rzucone wieki temu w miejscach takich jak tytułowy Biały Dom. Andrzej Pilipiuk z niezwykłą swadą łączy w swoich historiach elementy archeologii, medycyny oraz ezoteryki. Opisy wykopalisk w Fajum są u niego plastyczne, sprawiając, że niemal czujemy piasek pod zębami, a dbałość o detale historyczne sprawia, że świat przedstawiony staje się niezwykle namacalny. Jednocześnie autor nie boi się drastycznych opisów raczkującej chirurgii, co dodaje opowiadaniom surowego realizmu i podkreśla brutalność epoki, w której przyszło żyć Skórzewskiemu. Całość dopełniają wizje szamańskie i sny bohaterów, które stanowią fascynującą przeciwwagę dla naukowego chłodu i racjonalizmu głównego bohatera. Warto zauważyć, że Andrzej Pilipiuk w tym zbiorze jest znacznie mniej „humorystyczny” niż w znanych przygodach Jakuba Wędrowycza. „Biały Dom” uderza w zdecydowanie poważniejsze tony, oferując prozę refleksyjną, miejscami melancholijną i skupioną na przemijaniu oraz kruchym fundamencie, na którym zbudowana jest nasza współczesna cywilizacja.
Styl Andrzeja Pilipiuka jest nie do podrobienia. Autor operuje krótkimi, konkretnymi zdaniami, unikając zbędnego patosu, co sprawia, że narracja płynie wartko. Potrafi on w kilku akapitach nakreślić tło historyczne, które przeciętnemu badaczowi zajęłoby całe tomy. W „Białym Domu” widać pracę dokumentacyjną – detale dotyczące narzędzi lekarskich, ubiorów czy obyczajowości dawnych epok są podane nienachalnie, ale budują wiarygodność przedstawionego świata. Konstrukcja opowiadań jest przemyślana. Autor często stosuje klamry kompozycyjne i suspens, który sprawia, że trudno odłożyć książkę przed poznaniem finału danej historii. Nawet jeśli niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się nam fantastyczne, są one tak mocno osadzone w realiach, że przyjmujemy je jako naturalny element świata przedstawionego.
„Biały Dom” to pozycja nie tylko dla wiernych fanów Andrzeja Pilipiuka, ale dla każdego miłośnika dobrej, inteligentnej fantastyki historycznej. To zbiór, który udowadnia, że autor wciąż ma świeże pomysły i potrafi zaskoczyć nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Książka ta jest jak wyprawa do antykwariatu pełnego zapomnianych map i zakurzonych artefaktów – każda strona odkrywa przed nami fragment tajemnicy, o której istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Autor przypomina nam, że historia to nie tylko daty w podręcznikach, ale żywa, pulsująca tkanka, która czasem domaga się od nas najwyższej ofiary. To literatura, która zmusza do myślenia, fascynuje mrokiem i, co najważniejsze, sprawia, że po skończonej lekturze jeszcze długo będziemy z niepokojem spoglądać w stronę starych, zapomnianych budowli.

O książce:
Tytuł: Biały Dom
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-04-22
Liczba stron: 500
Cykl: Światy Pilipiuka (tom 16)
Gatunek: Fantastyka
Za książkę dziękuje wydawnictwu:
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Biały Dom” to pozycja nie tylko dla wiernych fanów Andrzeja Pilipiuka, ale dla każdego miłośnika dobrej, inteligentnej fantastyki historycznej. To zbiór, który udowadnia, że autor wciąż ma świeże pomysły i potrafi zaskoczyć nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Książka ta jest jak wyprawa do antykwariatu pełnego zapomnianych map i zakurzonych artefaktów – każda strona odkrywa przed nami fragment tajemnicy, o której istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Autor przypomina nam, że historia to nie tylko daty w podręcznikach, ale żywa, pulsująca tkanka, która czasem domaga się od nas najwyższej ofiary. To literatura, która zmusza do myślenia, fascynuje mrokiem i, co najważniejsze, sprawia, że po skończonej lekturze jeszcze długo będziemy z niepokojem spoglądać w stronę starych, zapomnianych budowli.




