
W cieniu południa, w blasku obiektywu – recenzja książki „Klątwa południcy” Agaty Suchockiej
Kiedy słońce osiąga swój zenit, a rozgrzane powietrze nad polami zaczyna drgać w nienaturalnym bezruchu, rodzi się lęk stary jak sama ziemia. W ludowych wierzeniach to właśnie wtedy na miedzach objawiała się ona – południca, przerażająca zjawa niosąca obłęd i śmierć tym, którzy nie uszanowali pory odpoczynku. Agata Suchocka w swojej powieści „Klątwa Południcy” bierze ten archaiczny lęk na warsztat, ale zamiast serwować nam skostniałą baśń czy kolejny literacki skansen, osadza go w ramach współczesnej, dusznej i niezwykle zmysłowej prozy. Autorka zaprasza nas do świata, w którym granica między tym, co ludzkie, a tym, co potworne, jest cieńsza niż błona fotograficznego negatywu, a przeszłość nie jest tylko wspomnieniem, lecz żywą, pulsującą raną, która domaga się krwi i sprawiedliwości.
Główna bohaterka, Dagna, to postać tragiczna i fascynująca zarazem. Zamiast straszyć żniwiarzy, przemierza współczesne drogi w kamperze, a jej jedynym orężem jest aparat fotograficzny. Profesja fotografki specjalizującej się w estetyce retro oraz życie w ciągłej podróży to dla niej nie tylko wybór stylu życia, ale przede wszystkim konieczność wynikająca z jej natury. Agata Suchocka dekonstruuje mit demona, nadając zjawie ludzką twarz i skomplikowaną psychologię. Dagna nie jest potworem z wyboru, lecz ofiarą dawnej krzywdy, która na zawsze odebrała jej prawo do normalności. Choć jako południca żywi się ludzką energią, rozpaczliwie pragnie okruchów człowieczeństwa. Dzięki spotkaniu z szeptuchą otrzymała szansę na stłumienie niszczycielskiego głodu, który przez wieki definiował jej egzystencję. Autorka opisuje ten wewnętrzny dualizm: walkę między pierwotnym instynktem drapieżnika a nabytą empatią.
Narracja płynnie przeplata współczesność z retrospekcjami z czasów, gdy Dagna była jeszcze młodą chłopką mającą całe życie przed sobą. Ten zabieg pozwala nam stopniowo odkrywać kolejne warstwy klątwy i rozumieć motywacje bohaterki, przez dekady karmionej pragnieniem zemsty. Kiedy Dagna trafia w głąb Puszczy Augustowskiej, jej wypracowany spokój zostaje zakłócony. Najpierw przez spotkanie z istotami jej podobnymi, a następnie przez znajomość z Jaromirem – człowiekiem, którego rodzinna przeszłość wywróci jej świat do góry nogami. Relacja ta, napięta jak struna, staje się katalizatorem zdarzeń prowadzących do nieuchronnego finału, w którym dawne i teraźniejsze ścieżki ostatecznie się łączą.
Agata Suchocka operuje precyzyjnie piórem, dbając o to, by opisy oddziaływały na na nas a historia sama się czytała. Słowiańska demonologia nie jest tu jedynie efektowną dekoracją, ale integralną częścią psychologii postaci. Inne demony, które Dagna spotyka na swojej drodze, to bohaterowie mający swoje słabości ale i pragnienia. Co istotne, autorka potrafi przełamać mrok szczyptą humoru, co skutecznie rozładowuje napięcie i nadaje historii słodko-gorzki posmak. To nie jest czarno-biała opowieść o walce dobra ze złem, lecz refleksja nad naturą odkupienia i możliwością nowego otwarcia po stuleciach trwania w nienawiści. Spodobała mi się ta historia, i choć pewnie można by się do czegoś przyczepić, to byłyby to raczej małe minusy, które nie wpłynęłyby na odbiór owej historii. Może to ta współczesność pomieszana z przeszłością, może kamper (do których mam słabość w literaturze) a może sama Dagna sprawiły, że tą literacką podróż uznaję za udaną.
„Klątwa Południcy” to lektura, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym, łącząc w sobie elementy mrocznego fantasy, paranormalnego romansu i dramatu psychologicznego. Agata Suchocka udowadnia, że największe potwory rodzą się z ogromnego cierpienia, a klątwa często okazuje się po prostu pamięcią o krzywdzie, która nie pozwala ruszyć naprzód. To książka klimatyczna, napisana z dbałością detale, która zostaje w głowie po zamknięciu ostatniej strony. Jeśli szukacie w literaturze słowiańszczyzny, która zamiast archaicznych schematów oferuje żywe emocje i autentyczną bohaterkę dźwigającą bagaż stuleci, historia Dagny będzie strzałem w dziesiątkę. To literacki dowód na to, że nawet w najbardziej mrocznym sercu może tlić się iskra światła, a stare legendy wciąż mają nam wiele do powiedzenia o nas samych.

O książce:
Tytuł: Klątwa południcy
Autor: Agata Suchocka
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2025-10-21
Liczba stron: 320
Seria: Słowiański Światy
Gatunek: Fantastyka
Ocena:
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Klątwa Południcy” to lektura, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym, łącząc w sobie elementy mrocznego fantasy, paranormalnego romansu i dramatu psychologicznego. To książka klimatyczna, napisana z dbałością detale, która zostaje w głowie po zamknięciu ostatniej strony. Jeśli szukacie w literaturze słowiańszczyzny, która zamiast archaicznych schematów oferuje żywe emocje i autentyczną bohaterkę dźwigającą bagaż stuleci, historia Dagny będzie strzałem w dziesiątkę. To literacki dowód na to, że nawet w najbardziej mrocznym sercu może tlić się iskra światła, a stare legendy wciąż mają nam wiele do powiedzenia o nas samych.



