
„Coś mi się śniło” – Joanna Kordula – recenzja
Czy można odnaleźć drogę do światła, gdy świat, jaki dotąd znaliśmy, rozpadł się na tysiące ostrych, kaleczących kawałków? Rozpoczynanie historii od momentu, w którym serce bohatera leży w gruzach, to zawsze odważny ruch pisarski. Joanna Kordula po raz kolejny dowodzi jednak, że doskonale wie, jak nas prowadzić przez najbardziej mroczne zakamarki ludzkiej wrażliwości. Podczas gdy pierwszy tom – „Dobranoc” – stawiał trudne pytania o młodzieńcze decyzje, niedomówienia i konsekwencje skrywanych uczuć, jej najnowsza powieść pod nastrojowym tytułem „Coś mi się śniło” przynosi zupełnie inny ładunek emocjonalny. To nie tyle prosta kontynuacja, ile przejmujące studium powrotu do życia i szukania własnej tożsamości na nowo po stracie kogoś, kto stanowił fundament całej dotychczasowej rzeczywistości.
Tragiczna śmierć Michała odbija się głośnym echem w życiu bohaterów, stając się osią całej fabuły. Chłopak, który był dla Kamila kimś znacznie więcej niż tylko przyjacielem, pozostawił po sobie bolesną, chłodną pustkę. Kamil staje przed zadaniem najtrudniejszym z możliwych: po odejściu Michała stara się po prostu żyć dalej i poskładać swoją codzienność na nowo. Próba poukładania świata nie oznacza jednak łatwego zamknięcia rozdziałów z przeszłości. W sercu Kamila nieustannie obecny jest cień utraconej miłości do Basi – uczucia, które tak mocno definiowało wydarzenia z pierwszego tomu. Choć los rozdzielił ich drogi, wspomnienia o Basi wciąż nawiedzają go niczym żywy cień. To relacja, o której nie da się po prostu zapomnieć, nie da się jej wymazać z pamięci ani zepchnąć w kąt poukładanego na nowo życia. Utracona miłość ciąży, zmuszając do ciągłych wewnętrznych rozliczeń i analizowania tego, co mogło potoczyć się inaczej.
⇒ Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek Joanny Korduli ⇐
W tej trudnej codzienności ważnym punktem oparcia staje się Ania – niewidoma dziewczyna, którą Kamil poznał w domu opieki. Wraz ze śmiercią przyjaciela to właśnie ona staje się żywym łącznikiem między przeszłością a teraźniejszością. Relacja Kamila i Ani stopniowo przeradza się w głęboką przyjaźń, opartą na wzajemnym zrozumieniu, spokoju i współdzieleniu pamięci o zmarłym. Jednak wspólna codzienność to dopiero początek. Kiedy Kamil i Ania decydują się wyruszyć w podróż, okazuje się, że ta wyprawa ma wymiar nie tylko symboliczny. Droga, którą razem przebywają, staje się kluczem do odkrywania skrywanych faktów. Sekretom i niedomówieniom nie ma końca – tajemnice owijają bowiem nie tylko postać zmarłego Michała, ale okazują się bezpośrednio związane również z samą Anią.
Joanna Kordula odpowiednio wyważa proporcje między dynamiczniejszym wątkiem drogi a głęboką warstwą refleksyjną. Powieść wypełniona jest poruszającymi przemyśleniami na temat miłości utraconej, żalu i niemożności wymazania z pamięci kogoś, kogo pokochało się całą duszą. Trudno uciec od przeszłości, gdy każde wspomnienie o Basi splata się z teraźniejszymi wyzwaniami. Autorka pokazuje z dużą dojrzałością, że powrót do równowagi po traumie i próba otwarcia się na nowe relacje nie wymazują dawnych ran – co najwyżej pozwalają z nimi żyć. Język powieści pozostaje lekki, plastyczny i pełen czułości, a tempo narracji współgra z emocjonalnym stanem bohaterów, dając im przestrzeń na przepracowanie każdego trudnego momentu.
„Coś mi się śniło” to poruszająca, dojrzała i wartościowa lektura, która udanie rozwija wątki zapoczątkowane w „Dobranoc”. To powieść, która nie ucieka od trudnych tematów – mówi o stracie, ciężarze niewyjaśnionych tajemnic i tęsknocie za uczuciem, którego nie sposób wymazać z pamięci – ale ostatecznie zostawia nas z poczuciem głębokiego ukojenia i niezaspokojonym apetytem na kontynuację. Joanna Kordula stworzyła historię pełną nadziei, przypominając, że choć przeszłość nieustannie kształtuje to, kim jesteśmy, to od nas zależy, czy odważymy się zbudować nowe fundamenty pod nadchodzące jutro. To książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć, by zatrzymać się na chwilę i docenić wartość prawdziwych więzi.
⇒ Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek z literatury obyczajowej ⇐
Informacje o książce „Coś mi się śniło”:
![]() | Tytuł: Coś mi się śniło |
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
⇒ Zobacz inne recenzje książek z wydawnictwa Mięta ⇐
Książki z cyklu:
Ocena książki "Coś mi się śniło":
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Coś mi się śniło” Joanny Korduli to dojrzała i poruszająca opowieść o walce z żałobą oraz trudach emocjonalnego odbudowywania świata na nowo. Autorka z ogromną wrażliwością ukazuje proces leczenia powoli zabijających ran, tworząc historię pełną nostalgii, ale i cichej nadziei. Mądre, nienachalne refleksje nad ludzką naturą i prawdziwą więzią sprawiają, że książka dogłębnie porusza, dając nam przestrzeń na własne przemyślenia. To piękna, dająca ukojenie i zapadająca w pamięć lektura.





