
„Ja, ocalona” – Katarzyna Berenika Miszczuk – recenzja
Czy spędzilibyście wieczność w zaświatach, gdybyście wiedzieli, że w każdej chwili mogą one po prostu… przestać istnieć? Wyobraźcie sobie sytuację, w której po przeżyciu wszystkich możliwych ziemskich zawirowań trafiacie do piekielno-anielskiej rzeczywistości, licząc na odrobinę zasłużonego spokoju. Nic z tego. Kiedy za pisanie scenariusza pośmiertnego życia bierze się Katarzyna Berenika Miszczuk, pojęcie „świętego spokoju” można włożyć między bajki. Autorka uwielbianego cyklu diabelsko-anielskiego powróciła w nowym wydaniu z czwartym tomem zatytułowanym „Ja, ocalona” (którego pierwsza premiera miała miejsce w 2020 roku) – powieścią, która udowadnia, że nawet w wymiarze wiecznym sytuacja potrafi wymknąć się spod kontroli szybciej, niż woda w czajniku zdąży się zagotować
⇒ Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek Katarzyny Bereniki Miszczuk ⇐
Fabularnie przenosimy się o dziesięć lat w przód od dramatycznych wydarzeń z poprzedniej części. Nasza główna bohaterka, Wiktoria, ma na swoim koncie osiągnięcie nader imponujące: uratowała zaświaty przed zagładą. Ceną za ten heroiczny czyn była jednak utrata Łaski oraz zepchnięcie do statusu potępionej duszy. Jakby tego było mało, proza życia – czy może raczej proza pośmiertnego trwania – dopada nawet najbardziej dobraną parę. Relacja Wiktorii z demonicznym Belethem wchodzi w głęboki kryzys, a ich drogi ostatecznie się rozchodzą. Zamiast jednak pogrążać się w rozpaczy, bohaterka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i obejmuje przewodnictwo w organizacji anielskiego hitu popkultury – show „Top Angel”, czyli konkursu na idealną anielicę. Sielanka nie trwa jednak długo. Na horyzoncie pojawiają się wyzwania natury absolutnie ostatecznej: Lucyfer postanawia leczyć swoją głęboką depresję za pomocą przyspieszonej Apokalipsy, z anielskiego więzienia po odsiadce za próbę wywołania Wielkiego Kataklizmu ma niebawem wyjść Azazel, Beleth obsesyjnie poszukuje mitycznego ifrita, a w ogrodzie cherubina Uzjela – nowego „kolegi” Wiktorii – rośnie nadzwyczaj osobliwe i niepokojące drzewo. Jednym słowem: chaos w czystej postaci.
Katarzyna Berenika Miszczuk po raz kolejny czaruje nas swoim charakterystycznym, błyskotliwym stylem. „Ja, ocalona” to lektura skrojona według najlepszych wzorców komedii urban fantasy. Humor jest lekki, ironiczny i pełen popkulturowych aluzji. Przeniesienie realiów ziemskich programów typu reality show do przestrzeni niebiańsko-piekielnej (konkurs „Top Angel”) to strzał w dziesiątkę, pokazujący ogromny dystans autorki do wykreowanego świata i jej pomysłowość. Pisarka z niezwykłą lekkością żongluje motywami mitologicznymi oraz religijnymi, zdejmując z nich cały ciężar powagi i serwując je w niezwykle przyswajalnej, rozrywkowej formie. Język powieści jest żywy, plastyczny i dynamiczny, dzięki czemu przez kolejne rozdziały po prostu się przepływa. Na uwagę zasługuje też ewoluująca kreacja bohaterów. Wiktoria nie jest już tą samą zagubioną dziewczyną z pierwszego tomu. To postać dojrzała, poraniona przez los, ale niewymownie twarda i niezależna. Jej skomplikowana relacja z Belethem zyskuje tu nowy wymiar – nie jest to słodki romans, lecz realistyczny obraz dwójki istot po przejściach, których wspólne cele nagle zaczęły zmierzać w zupełnie innych kierunkach. Postaci drugoplanowe, na czele z depresyjnym Władcą Ciemności czy cherubinem Uzjelem, dodają historii niesamowitego kolorytu i często kradną poszczególne sceny.
Warto również wspomnieć o bonusie, jakim jest dołączone do wydania opowiadanie „Gdzie Mikołaj nie może… tam diabła pośle!” (znane części czytelników z antologii „Wigilijne opowieści” z 2020 roku). Stanowi ono klimatyczne uzupełnienie głównej fabuły i pozwala spędzić z ulubionymi bohaterami jeszcze kilka wyjątkowych, świąteczno-diabelskich chwil.
⇒ Zobacz inne recenzje książek z cyklu diabelsko – anielskiego ⇐
„Ja, ocalona” Katarzyny Bereniki Miszczuk to pełna uroku, szalonej akcji i ciętego dowcipu kontynuacja, po którą warto sięgnąć. Autorka bezbłędnie łączy wątki romantyczne z intrygą kryminalno-fantastyczną, udowadniając, że ma niesłabnący apetyt na wywracanie niebiańskiego ładu do góry nogami. Jeśli szukacie powieści, która skutecznie poprawi Wam humor, wciągnie w wir nieoczekiwanych zwrotów akcji i przypomni, że prawdziwe uczucia potrafią przetrwać nawet groźbę ostatecznego kataklizmu, ta książka będzie wyborem idealnym. Zaświaty w wydaniu Katarzyny Bereniki Miszczuk tętnią życiem, bawią do łez i po raz kolejny przypominają, że w towarzystwie aniołów i diabłów na nudę po prostu nie ma miejsca.
⇒ Przeczytaj moje pozostałe recenzje książek z gatunku fantastyka ⇐
Informacje o książce „Ja, ocalona” – Katarzyna Berenika Miszczuk
![]() | Tytuł: Ja, ocalona
|
⇒ Zobacz inne recenzje książek z wydawnictwa Mięta ⇐
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:
Książki z cyklu diabelsko – anielskiego w kolejności:
Ocena książki "Ja, ocalona":
- Książka zainteresowała mnie:
- Akcja wciągnęła mnie:
- Narracja uwiodła mnie:
- Temat zaciekawił mnie:
- Postacie zawładnęły mną:
Podsumowanie:
„Ja, ocalona” Katarzyny Bereniki Miszczuk to udany powrót do uwielbianego cyklu diabelsko-anielskiego. Autorka z lekkością łączy komedię urban fantasy z popkulturowym humorem, serwując dynamiczną fabułę pełną absurdu, charyzmatycznych postaci i romantycznych zawirowań. Ewolucja bohaterów oraz dołączone opowiadanie stanowią mocne atuty powieści. To lekka, wciągająca i niezwykle zabawna lektura – idealna dla każdego, kto szuka rozrywki na najwyższym poziomie





